Franciszek Mocek

Najlepszy dzień

– SI-a, start. Atmosfera domowa numer dwa. – Przed oczami pojawił mi się najpierw fotel, a potem wczytała się reszta układu mieszkania. Odczekałem chwilę, aż masa subatomowa nabierze odpowiedniej tekstury i przestrzeń wypełni się przedmiotami. Poczułem, jak pod stopami zmaterializował mi się miękki dywan. Nadal wydawał się obcy, chociaż kupiliśmy go prawie pół roku temu… albo rok? Nieważne. Istotne było to, że nadal się do niego nie przyzwyczaiłem.

Wycieraczka

– Mtinszyszie? – Komunikator znowu wyczyniał cuda. Nie pierwszy zresztą raz, od kiedy Agencja zainstalowała nową wersję oprogramowania.

– Powtórz, Stiop. Coś urwało. Znowu siada komlink – rzucił pod nosem amerykański explorenauta.

– Martin – spróbował ponownie major Stiepan Wywolkov. – Słyszysz mnie?

– Słyszę. Co jest?

Ostat-t-tni raz

Kość pękła z głuchym trzaskiem, przebijając skórę.

– Nigdy więcej – powiedziała obojętnie do stojącego przed nią mężczyzny. – N-n-nigdy więc-c-c-ej.

 

Subskrybuj RSS - Franciszek Mocek