Jastek Telica

Odmieniec

Rodzicie, kiedy wśród gratulacji zaprezentowano im noworodka, zachowali daleko posuniętą rezerwę.

– A czemu on taki? – zadali podstawowe pytanie.

Oczywiście nie znali się na dzieciach. Wywodzili się ze sfery, w której takie zjawiska przydarzały się rzadko. Po fatalnych wpadkach. Co innego rozpalało emocje, oczekiwanie na wieczór, by wreszcie zażyć rozkoszy upojnej nocy, jak zwykle złośliwie spóźnionej. A za dnia zabawa żadna. Potomek, tak nie w porę poczęty, musiał zakłócić ich doskonale ułożony świat. Po prostu od początku nieodrodne dziecię chaosu.

Złoty deszcz

Tycjan najpierw ziewnął, a później przetarł oczy.

Brało go na sen, a to stąd, że wciąż nie przywykł do całkiem odwróconej hierarchii pór dobowych. Niby czasu było dość, a wykonywana robota właśnie z tych, że nocą się pracuje. Jednak… Natury nie oszukasz!

Za to zaraz później wgapił się w szereg wyliczeń.

– Nie może być! – prychnął.

Po sprawdzeniu okazało się, że nie tylko może, ale i jest. Natychmiast chwycił za telefon.

Niekrótkie oczekiwanie.

– Co tam? – padło wreszcie w słuchawce. Wyraźnie zaspany głos. Szef umiał kimać.

Subskrybuj RSS - Jastek Telica