Sandra Gatt Osińska

Porwany arkusz

Dźwięki pracującej drukarki rozchodziły się echem po pomieszczeniu, zagłuszając myśli. Oczy zamykały się dzięki ich monotoniczności. Podnosząc rękę, aby przetrzeć czoło, trąciłem przypadkiem kubek z kawą. Zakląłem głośno, patrząc bezsilnie na rozlewającą się ciecz. Spotęgowało to moje zdenerwowanie. Pozostała mi jedynie godzina do deadline’u, a nie widziałem końca pracy. Marnowałem kolejny piątkowy wieczór na chore zachcianki klienta. Kto normalny zamawia cztery projekty ulotek w trzech wariantach kolorystycznych na piętnaście minut przed

Subskrybuj RSS - Sandra Gatt Osińska