Sylwester Gdela

Cudotwórca z targu

Smród roztaczający się w tej okolicy był nie do zniesienia. Spoceni ludzie, podgniłe warzywa, niskiej jakości tekstylia z importu… Paskudna, okaleczająca węch mieszanka. Pomimo tego Artur wciąż brnął w głąb labiryntu straganów, poszukując człowieka, który stał się jednym z czołowych tematów plotek w mieście.
Stoisko, przy którym można było znaleźć Srokę, znajdowało się nieopodal zamkniętej budki z kebabem. Łatwo trafić, bo najdłuższa kolejka, przynajmniej według pani Heleny spod piątki.

W jaskini bestii

Przerażenie. Tylko ono wypełniało jego umysł.

To stało się wczoraj. Albo przedwczoraj, przez strach utracił rachubę czasu. Obudził się i mógł poruszać już tylko głową. Ręce, nogi, tors pozostawały bezwładne. Krzyczał o pomoc, lecz wiedział, że tak czy inaczej czeka go marny los.

Ceryo został workiem mięsa, który nawet nie potrafiłby się sam posilić. Plemię nie dbało o chorych. Składało ich w ofierze krwawemu bogu. Świat był wrogim miejscem, a troska o ułomnych wiązała się z osłabieniem siebie.

Subskrybuj RSS - Sylwester Gdela