Komunikat o błędzie

  • Nie udało się utworzyć pliku.
  • Nie udało się utworzyć pliku.

Krzysztof T. Dąbrowski

Szaleństwa naszej babci

Ostatnio babcia zaczęła świrować. Zapisała się na fitness. Ostro ćwiczyła. Po powrocie brała kąpiel, fundując nam  przymusową aromaterapię – olejków zapachowych wlewała co niemiara. Potem z namaszczeniem balsamowała ciało. W twarz wklepywała najdroższe kremy, nie bacząc, że szło na to pół emerytury. Potem długie godziny blokowała łazienkę robiąc makijaż, manicure i pedicure. I włosy bez przerwy rozczesywała.

Następna była rewia mody przygnębiającej – przymierzała suknie w różnych odcieniach czerni.

Tak przebrana, kładła się do łóżka...

Wścieklizna

Mam ochotę gryźć, drapać, krzyczeć! Zaraz będę kąsać, dąsać, pląsać. Zwariować można!

Widzę twoją zdziwioną minę…

Nie – nie przeżywam właśnie orgazmu!

To zupełnie coś innego. Ja najzwyczajniej w świecie mam ochotę kląć jak szewc! Wydłubać komuś oczy i wyrwać język! Tłuc zawszonym łbem o ścianę! Aż do krwi, do porzygu!

Mam ochotę umrzeć! Nie… Mam ochotę zabić! Umrzeć mogę sobie potem, jak i to mi nie pomoże.

Zebranie

Rozległo się stukanie. Nikogo się nie spodziewałem, ale otworzyłem.

Staruszek z laską wprosił się bez powitania.

Zamknąłem i rozległ się dzwonek. Znowu otworzyłem.

Cycata blond piękność. To lubię.

Nie zdążyłem zamknąć, gdy wmaszerował Azjata w mundurze.

Jezu…  – pomyślałem.

W drzwiach pojawił się Jezus. Po nim klaun. Staruszka. Dziewczynka. Jakiś zbir…

Zrobiło się tłoczno.

Znowu dzwonek. Otworzyłem. To był mój psychiatra.

Cukierek albo…

Halloween. Jak co roku Adaś przebrał się za Draculę.

Krążył z kolegami od domu do domu. Obeszli całe osiedle. W końcu koledzy się znudzili. Adaś został sam. Wiedział, że nieprędko nadarzy się okazja do ponownego zdobycia darmowych słodyczy. Postanowił „straszyć” jak najdłużej. Zajrzy nawet do tego pana, który co roku zatrzaskuje im drzwi przed nosem. Kto wie, może się zmienił i coś da?

Faktycznie się zmienił… Drzwi otworzył żywy trup.

Adaś uciekł z krzykiem, gubiąc smakołyki.

 

Stanisław przez dwie godziny starannie charakteryzował się na zombie.

W punkcie Skupu Danych Osobowych

– Tylko sto eurolarów? – zdenerwował się.

– Czy jest pan osobą publiczną? – zapytała pracownica Skupu Danych Osobowych. – Jest pan rozpoznawalny? Sławny?

 – Nie.

 – A może dokonał pan przełomowego odkrycia?

 – Yyy...

 – Więc niestety.

 – Muszę wyżywić rodzinę! – zaprotestował. – Wszystkie kontakty przyniosłem. Maile, numery telefonów, adresy!

 – Ale pana znajomi też są przeciętnymi osobami.

 – Macie tu kamery?

 – Tak...

Wyciągnął blaster.

 – Mam osłonę anty... – Zaniemówiła.

Subskrybuj RSS - Krzysztof T. Dąbrowski