Lucyna Dobaczewska

Podróż

Gdy straszliwe baobaby zajęły całą planetę, postanowiła wyruszyć w nieznane. Dwanaście miesięcy trwał lot w bezkresie kosmosu. Po tym czasie pomarszczona czerwień owocni rozwarła się i wysypała swą zawartość między gwiazdy. Jedno ziarenko przedarło się przez palącą atmosferę Ziemi, wylądowało na wysypisku chmur, a pewnego deszczowego popołudnia spadło na piaszczystą glebę porośniętą pożółkłą roślinnością. Tutaj poczuło się bezpiecznie.

Łąka

Dokąd chodzisz
gdy śpię zamknięta
mówiłeś: włos z głowy ci nie spadnie
a dziś naliczyłam aż trzy na poduszce

na łące tysiąc dmuchawców
każdy jak księżyc na zielonym niebie
w słońcu odpoczywasz
a ja przy tobie niby strażnik stoję

nagle otworzyłeś oczy
a twoje spojrzenie jak otwarta księga
czytam i wiem
przed czym mnie chronisz gdy śpię i jakie walki toczysz
abym się obudziła

Inni

Przybywają na ziemię w pojazdach bez kół i silników

lekkim dotknięciem stopy łączą się z energią planety

decyzje podjęte w poprzednim życiu

realizują z pewnością godną dziecka najmądrzejszych rodziców

chodzą wśród uśpionych ciągle ziemian

zapatrzeni w swoje cele jak tamci w sny

nawet nie zauważyli

że jestem i widzę

Powidok

Stara kobieta

sprząta po swoim psie

je kolację w towarzystwie siedmiu kotów

przez okrągłe okno patrzy na ulicę

gdzie stoją ludzie zaniepokojeni brakiem

równowagi ekologicznej na Florydzie

potem zasypia twarzą do ściany

zwinięta w rogalik

trawi swój sen

w pokoju z ciemnością

zamknięta na klucz

O łzach (lecz może padał deszcz)

Kropla po kropli spadają z nieba chochoły

milion aniołów krzaczastych róż dziobie

tnie gładkość tafli wody

boli wciśnięty do dna dotyk

Chińskie ciasteczka. Podróż między wschodem a zachodem

Wśród gołych ścian

obnażona ze wszystkiego

doświadczam bycia sobą

Uwolniona dusza

wiedzie żywot bohatera mitycznego

Pożegnanie

Głaszczę twoje plecy zmęczone

i smutek schowany w dłoniach

o zmierzchu brzęczącym owadami

patrzysz na uśpione w łóżeczkach dzieci


Wiem że odchodzisz

musisz zanieść diabłu swój grzech

ciemna od wspomnień noc

jaśnieje niewinnymi oddechami śpiących

Ogród ziemskich rozkoszy (inspiracja obrazem Hieronima Boscha)

*
Bóg jest życiem
źródłem słowem tchnieniem
Jedność wyrażona dwoistością – mąż i żona
eros i phobos
zatraciła swą harmonię
poddawana bezustannym procesom podziału


**
Bóg stał się człowiekiem
nienasyconym pragnieniem
bezpłciowym rodzajem trzecim – głównie nijakim
rajskim ptakiem
z pióropuszem fallicznych kwiatów
karmionym jagodami by nie krakał: Apokalipsa

Pod jasnym niebem z papierowymi aniołami
ludzkość biodrami kołysze


***
Człowiek jest zwierzęciem

Boże Ciało

Przystanek autobusowy

oklejony podobizną Popiełuszki

na ławce stare kobiety

czekają na znak swojej linii

niekończący się sznur samochodów

przeciska się przez usta mostu

(jak magnetyczna karta do banku miasta)

dobrze że chociaż tramwaje

mają wolny przejazd – jednak dziś

po szynach pędzi erka –

na chodniku ciało

w czarnym worku dwie stopy

„Do diabła! Długi weekend, korki jak cholera...”

sanitariusz krzyczy

ludzie idą dalej

słońce świeci

Awinion nad Wisłą

Marcowym słońcem roztopiona

kraina śniegu ze szczytów gór

do nizin zeszła falą wody

sino nabrzmiały ściany rzek


Pod mostem miasta gotyckiego

ukryta wyspa – na niej bal

wirują pary w tańcu życia

mostu jest pół – jak w Awinion


W powodzi kropel tak niewinnych

ocalał wodzireja głos

życie na wyspie nie zna końca

wije porwały chochoły w tan


Nad Wisłą mokre kotyliony

tańczą rusałki

ciche madonny

na moście –  w Awinion

Znaki życia

Z odemkniętej powieki
wystrzeliłeś promień światła
jednym draśnięciem uwolniłeś pejzaż drzew
biały pień rozwarłeś na kształt obrazu Muncha – zobaczyłeś
Subskrybuj RSS - Lucyna Dobaczewska