Istvan Vizvary

Za dziesięć lat stąd odejdzie, może za sto

– Skąd to masz? – zapytałem, ale arabski sprzedawca, trajkocząc głośno do innego klienta antykwariatu, nie zwrócił na mnie uwagi.

"Antykwariat" to raczej szumne określenie zadaszonego arkuszem blachy nędznego ślepego zaułka, ale liczyło się to, co zgromadzono w porozstawianych na ziemi skrzyniach, pudłach, a nawet starej umywalce. Ozdoby, drobne przedmioty, naczynia i mnóstwo zwykłych śmieci. Jednym słowem: skarby.

Janko Muzykant

Janko pasał strusiej na farmie w Mniwie Większej, na Podlasiu. Praca to była wprawdzie spokojna, lecz nie dająca satysfakcji. Choć mógł oddawać się bez przeszkód swej wielkiej pasji, grze na wierzbowej fujarce, to czuł się niedoceniony i niedowartościowany. Jego prawdziwym powołaniem było paść barany.

Sobowtór

– W dzisiejszym programie "Z czego oni słyną" gościmy znanego łódzkiego performera, pana  Jana Kliszkę. Czy ostatnio wykonał pan jakiś performance?

– I tak, i nie.

– Co chce pan przez to powiedzieć?

– Przez dziewięćdziesiąt siedem godzin grałem swojego sobowtóra. Udawałem, że ludzie mnie nie poznają.

– Czemu akurat tyle? Czy ta liczba ma specjalne znaczenie?

Wszyscy, oprócz wariatki

Siedzi w tramwaju i gada głośno. Że zaraz wysiada,  że jeszcze dwa przystanki, o tam, koło wysokich bloków. Że wieczór taki piękny, chociaż chłodny.

Nienormalna, myśli mi się, samo. Szkoda jej – młoda dziewczyna, ładna, a zachowuje się, jak zwariowana staruszka.

Wstyd mi, bo to przecież nieładnie tak kogoś nazywać.

A potem filozofuję: skoro ona nie, to kto jest normalny? Ja, który udaję, że innych ludzi nie ma? Ja, który boję się powiedzieć, co chodzi mi po głowie?

To przecież chore, myślę.

– Ludzie, szanuję was! – krzyczę nagle.

Hiroszima w Świebodzinie

6 sierpnia odbędzie się przygotowany przez grupę rekonstrukcyjną “Świebodzin” event pod kontrowersyjnym tytułem “Hiroshima – newer egejn”.

Punktualnie o godzinie 8:06 na centrum Świebodzina zostanie zrzucona z paralotni wierna replika bomby Fat-Boy.

- Postanowiliśmy zastąpić materiał rozszczepialny skrobią ziemniaczaną zmieszaną z drobnym żwirem – opowiada Włodzimierz Czuj, przewodniczący grupy. – Widowisko będzie mniej realistycznie, ale unikniemy męczących sporów z Agencją Energetyki Atomowej.

Numer seryjny

– W naszym programie gościmy dziś autora najbardziej doniosłego odkrycia naukowego w historii, pana Noela Gnu z Shannon w Irlandii. Proszę nam opowiedzieć: jak to się wszystko zaczęło?

– To było przy kolacji. Jadłem bób.

– I co takiego pan zauważył?

– Że każde ziarenko ma numer seryjny. Na ostatnim, które zjadłem, widniał wyraźny napis: 230923/09123/0192#124214.

– Czemu uznał to pan za dowód, że Boga nie ma?

– Gdyby istniał wszechmocny i nadprzyrodzony Stwórca, byłby bardziej wyrafinowany. Z pewnością użyłby hologramu.

Bez serca

Chciałbym przedstawić państwu pewną fascynującą osobę. Oto pan Mirek Służewiec, człowiek bez serca!

Nasz gość jest jedną z licznych ofiar głośnego karambolu pod Turynem, w którym rodziny, bagaż i zniżki na polisy utraciło wielu doświadczonych kierowców. Śmigłowiec transportował pana Mirka aż do kliniki w Monako, w której chirurdzy podjęli dramatyczną decyzję: postanowili amputować pacjentowi serce. „I tak przestało już bić”, skomentował to później szef zespołu.

Strony

Subskrybuj RSS - Istvan Vizvary