Przemysław Karbowski

O zgubnych skutkach braku poczucia humoru

Joab w asyście dziewięciu giermków nieśpiesznie dojeżdżał na skraj lasu Efraima, który wypełniały wrzaski dobijanych żołnierzy Absaloma. Zwycięskie siły króla Dawida pod dowództwem Abiszaja, Joaba i Ittaja bez pardonu rozprawiały się z niedobitkami oddziałów zbuntowanego królewskiego syna. Tylko z nim Dawid rozkazał obejść się łagodnie.

Na dębie, zaczepiony włosami o konary, wisiał obryzgany krwią Absalom. Wił się w powietrzu jakby bez przekonania i wiary, że uda mu się oswobodzić. Joab podjechał bliżej.

Moc myślenia życzeniowego

Może i by się nie odwróciła, bo i w sumie z jakiej racji? Jak trzeba uciekać w góry, to nie ma musu się odwracać, tylko wskazane jest zasuwać przed siebie ile sił w nogach. Nie czas myśleć o patrzeniu za plecy. Bo i co tam niby miało być ciekawego? Ot, wali się miasto rozpustników i bluźnierców, mury się kruszą, ściany obracają w pył, ogień płonie, ludzie wrzeszczą. No dobra, jest to może jakaś atrakcja, ale naprawdę, nie warta ryzyka.

Medycyna bezrobocia

Wtajemniczeni dobrze wiedzą, że w lipcowy poranek kolejka delikwentów odhaczających się w Powiatowym Urzędzie Pracy epatuje potężną nadreprezentacją ludzi w roboczych uniformach. Tak było, jest i będzie. Takie życie. Jednemu z kieszeni ciągle wypada młotek murarski, drugi drapie się po plecach poziomicą, trzeci już dwa razy dostał opieprz od biurw, żeby nie ważył się oprzeć kombinezonem upapranym tynkiem i cementem o ścianę albo, Boże broń, nie usiadł na krześle!

– Mógłby pan, z łaski swojej, to ściągnąć jak się pan podpisuje?

Niezły ubaw. Zapomniałem.

Pojedynek ekspertów

Jeszcze nie zgłupiałem! – Dryblas próbował przepchnąć się przez pierwszy szereg współtowarzyszy, ale ci byli nieubłagani. Uszczelnili kordon i bez sentymentów wykopali przestraszonego olbrzyma przed filistyńską armię.

– Ale on ma procę! – Goliat po raz ostatni zaapelował do rozsądku rodaków. Bez skutku.

Równie biegły w bronioznawstwie Dawid uśmiechał się drwiąco, ważąc w dłoni idealnie dobrany kamień.

Baranek

Fikał baranek od orzechowca do drzewka oliwnego, prychał śmiesznie wśród figowców, beczał radośnie pod cedrem, a jak beczeć przestał, to wsłuchał się w wielce pouczający dialog. Aż usłyszał coś, co nakazało mu spieprzać jak najdalej i rogatego łba sobie nie zawracać cedrami, figami i oliwkami. Daleko nie uciekł, bo Abraham był bardzo zdeterminowany. Za to po wszystkim Izaak prychał, fikał i beczał. Ze szczęścia.

Pomyłka murowana

Stojący na wzgórzu dowódca napawał się niezwykłym widowiskiem. Ależ parada! Cóż za pokaz! Ileż hałasu, huku, i dymu! Istne mecyje!

Za urzeczonym obserwatorem tłoczyło się stadko poddenerwowanych doradców, przepychających się, a właściwie próbujących wypchnąć do przodu najsłabsze ogniwo grupy. Trzymając się wzajemnie, jakby trenowali młyn spontaniczny w rugby, mężczyźni przewracali oczyma i szeptali wśród urywanych oddechów.

– Ale jakim cudem...?

– Ale że myśmy się tak przeliczyli?

– Ale jak to się stało, że aż tyle na południe zboczyliśmy?

Subskrybuj RSS - Przemysław Karbowski