Holly Schofield

Standardowy odchył

Ashley kucała za audi, obserwując swojego chłopaka przez okno baru Denny’s. Wiszący nad nią czerwono-żółty neon przebijał ciemność. Naleśniki. Kawa. A niżej, za szybą, on: jej ukochany Brut w przekrzywionej kraciastej czapce z daszkiem na głowie. Rozparty na kanapie, opierał się plecami o okno i co chwilę pociągał z kubka. Maddog kulił się na kanapie naprzeciwko. Miał ogromne dredy i szczerzył się jak głupi. Jakaś chuda laska ze sterczącymi czarnymi włosami siedziała obok niego, ale pochylała się w stronę Bruta; kim, u diabła, była?

Badanie terenowe

Zjechałem na pobocze autostrady nr 16 i otworzyłem drzwi autostopowiczowi. Gdy je zamykał, po twarzy spływał mu pot, za który odpowiadał letni upał. Jego brudne dżinsy były niedbale wepchnięte do cuchnących łajnem gumowców. Właśnie takiej osoby szukałem.

– Muszę tylko dotrzeć do Township Road 255. Zostawiłem tam kombajn na polu. Mam nadzieję, że zbiorę cały dzisiejszy plon – powiedział po tym, jak już podziękował i usadowił się na rozprutym fotelu pasażera. Wrzuciłem bieg starej impali i wjechałem z powrotem na autostradę.

Subskrybuj RSS - Holly Schofield