Antoni Nowakowski

Przyjacielska pogawędka

– Przyjacielu, świetny materiał badawczy! – Medyk uśmiechnął się szeroko. – Nasza znajomość rodzi wielkie korzyści dla nauki. Poznanie budowy ciała ludzkiego – ciągnął – posiada kardynalne znaczenie dla rozwoju chirurgii.

Rozmówca nieuważnie kiwnął głową. Niebawem miał znowu odegrać ważną rolę – nie tracił więc czasu i zajmował się przygotowaniami.

Pragnął zyskać poklask – a teraz zapłatę.

Zużycie

– Chyba się zepsuły… Niepojęte! Czyżbym straciła zajęcie? Tak je kochałam…  

Kobieta dokładnie obejrzała narzędzie codziennego trudu. Bezskutecznie spróbowała ponownie. 

– Nie troszczyłaś się o nie, i tyle. – Jej towarzyszka, pochłonięta robotą, nawet nie odwróciła głowy. – Ja dbam o swój warsztat – popatrz tylko, jak mi idzie!

Uśmiechnęła się z zadowoleniem.  

Nadzorczyni zacisnęła usta w grymasie niesmaku.

Spotkanie

 – Naprawdę ładnie pachnie. – Niższy z chłopców pociągnął nosem. – Dobre masz też obozowisko. Takie… urządzone. Obszerny szałas zrobiłeś.

– Gotuję mięso dzika – rzucił wysoki mężczyzna z cynową łyżką w dłoni. Wzruszył ramionami. – Do tego reszta przedwczoraj ubitych zajęcy – starczy na kilka dni. Teraz mam bardzo dużo wolnego czasu, a polowanie, jak zwykle, poszło łatwo…

Wyspa

W milczeniu patrzyli sobie w oczy.

– W końcu mnie odnalazłeś… Zajęło to trochę czasu. – Siedzący na głazie przybysz przerwał ciszę. Założył nogę na nogę. Z piasku wyjął kamyk, obejrzał dokładnie i cisnął do oceanu. – Wspaniały, przez nikogo nieodwiedzany zakątek – ciągnął z uśmiechem. – Istny raj. Pewnie jesteś bardzo szczęśliwy.

Przybój wielkich fal szumiał jednostajnie. Kilka mew spacerowało po złocistym strandzie, jakby czegoś szukając. 

Stary, dobry pomysł

– Chwila odpoczynku… – Jeden z aniołów – stróżów wygodnie wyciągnął nogi. – Nowi podopieczni jeszcze się rodzą. Potem znowu czeka nas harówa. Wiesz, czasami mam naprawdę dość.

We dwójkę przysiedli na chmurze. Znali się od zarania dziejów, a teraz z rozkoszą wykorzystywali przerwę w pracy.

Fetysz

Lśnił eterycznym blaskiem i budził podziw – piękny przedmiot, cudownie doskonały w swojej oszczędnej funkcjonalności. Tak wszyscy go oceniali. Przyciągał uwagę: każdy chciał go dotknąć, chociażby opuszkami palców, może popieścić, może pokłonić się w pas. Przybysze też się nim zachwycali.

Okna

Tworzył okna doskonałe. Choć szalenie drogie, zawsze znajdowały nabywców. Cierpliwie czekano, żeby je kupić.      

Przyciągały wzrok wspaniałymi ramami z wysmakowanymi płaskorzeźbami, pracowicie przez niego wycinanymi i cyzelowanymi.

Przeistoczenie

– Przeistoczenie nie sprawi bólu?

W słowach chłopca brzmiał strach, a nawet, jak ocenił chirurg, lęk, nasycony trwogą.

– Najmniejszego – odpowiedział bez wahania, układając narzędzia na małym stoliczku. Piękna zasłona z koronki maskowała wiaderko, umieszczone pod blatem.   – Nic nie poczujesz: ten nowy środek, laudanum, działa cudownie. Zresztą, sam chciałeś dokonać przemiany.

Moja wspaniała Luiza

– Luiza jest wspaniała… – Hunter westchnął. – Nie wiem tylko, czy jej się podobam, ale będzie moja. Nie denerwuj się, zaraz się odlejesz. Trzeba dbać o porządek. 

Czule poklepał Arleta po karku, a potem mocniej ściągnął zębami smycz.

 – Od kiedy nauczyliśmy się mówić – ciągnął z ożywieniem Hunter, nagle przyśpieszając – wszystko jest prostsze. Mogę ją uwieść słowami.

Arlet poczuł, że obroża zaciska się na gardle.

– Wychodek już blisko. – Głos Huntera brzmiał dobrodusznie. – Człowieku, tylko nie narób w gacie!   

Arlet posłusznie kiwnął głową.

Polowanie

Łowcy schwycili go rankiem, kiedy odsypiał trudy nocnego polowania. Udanego: nażarł się, a i tak zostało jeszcze sporo mięsa na kilka dni. Dwa oszałamiające pociski trafiły nieomylnie, raz za razem.  

Czerwony przycisk

Nie­zwy­kle po­waż­nie zra­nił się w łapę – wiel­ki wil­czur ledwo teraz kusz­ty­kał, i to tylko wtedy, kiedy pragnął się napić. Pra­wie nic nie jadł. Z nie­chę­cią prze­ły­kał kilka kęsów stra­wy, delikatnie wkła­da­nej do pyska.

Strony

Subskrybuj RSS - Antoni Nowakowski