Karol Mitka

Za g...

Moczary tętniły życiem. Co prawda nie takim, jakiego Umsztyk Bloom się spodziewał, ale zawsze. Rycerz stał na granicy tego niedostępnego obszaru i wodził wokół zdziwionym spojrzeniem. Występująca tutaj flora i fauna były doprawdy niezwykłe. W powietrzu śmigały czterookie ważki o skrzydłach nietoperzy – jak się po chwili okazało, ulubiony przysmak żabopodobnych stworów pokrytych gęstą sierścią. Cudaczne robactwo, jakiego Umsztyk w życiu nie widział, pełzało po pniach spróchniałych drzew, obwieszonych grubymi lianami. Liany te falowały, jakby poruszane wiatrem, choć

Eksperyment profesora Kreuzmanna

Maszyna była prawie gotowa. Wystarczyło tylko dokręcić kilka śrubek i podłączyć ostatnie przewody. A potem, oczywiście, przeprowadzić próbę generalną. Profesor Kreuzmann złapał śrubokręt i zabrał się z zapałem do pracy. Kucnął przy jednym z ogniw energetycznych i wtedy poczuł dotyk czegoś zimnego na karku. Zaskoczony, poderwał się i odwrócił. Skamieniał ze strachu, gdy ujrzał nieznajomego mężczyznę z pistoletem w dłoni.

– Nie ruszaj się – rzekł tajemniczy gość wypranym z emocji głosem.

– K… K… Kim pan jest? – wydukał Kreuzmann.

Niefart

Stare przysłowie mówi, że miłość i sraczka przychodzą znienacka. John od dłuższego czasu marzył, by spotkało go to pierwsze. Niestety, Bóg nie był dla niego łaskawy. Rozwolnienie dopadło mężczyznę w najmniej odpowiednim momencie. Przekradał się właśnie za plecami grupy niegdyś ludzi, teraz zaś bestii w stanie zaawansowanego rozkładu, gdy jego kiszki głośnym burczeniem zgwałciły panującą na ulicy ciszę. Po tygodniach picia wody z kałuż i żywienia się czym popadnie  układ pokarmowy powiedział dość.

Subskrybuj RSS - Karol Mitka