Subiektywnie

Liga Sprawiedliwości, tom 8: Wojna Darkseida, część 1 – Geoff Johns, Francis Manapul, Jason Fabok, Ivan Reis i inni

A kto umarł, ten nie żyje

Maciej Rybicki

„Wojna Darkseida” była jednym z ważniejszych eventów 2016 roku w uniwersum DC – także dlatego, iż niejako zamykała pętlę w „Lidze Sprawiedliwości”. Gdy startowała wersja tego tytułu z Nowego DC Comics, pierwszy tom dotyczył konfrontacji grupy z Darkseidem. Powrót tej postaci stanowił wiec efektowne zwieńczenie zbliżającej się do końca serii (przecież ledwie kilka miesięcy później nastąpił restart całego świata DC wraz z „Odrodzeniem”), a trudno o bardziej widowiskowy finał niż postawienie naprzeciw siebie dwóch najpotężniejszych istot w uniwersum: Antymonitora i wspomnianego już władcy Apokolips. Pierwsza część „Wojny Darkseida” faktycznie okazała się udana. Choć na pozór dość typowa, to jednak bardzo dobrze poprowadzona i nieźle narysowana historia. Punkt wyjścia dla części drugiej wydawał się więc nad wyraz interesujący.

Jak się jednak okazuje, dobry punkt wyjścia to czasem za mało. Druga połowa „Wojny Darkseida” nie wykorzystuje bowiem potencjału początkowych zeszytów. Geoff Johns oczywiście kontynuuje rozpoczęte wątki (wszak w zamyśle jest to całość, jedynie rozbita na dwa tomy w wydaniu zbiorczym), jednak skupia się na sytuacji „pustki”, jaką w uniwersum DC wywołało zakończenie części pierwszej. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że scenarzysta najzwyczajniej w świecie chciał w kilku zawartych tu zeszytach pokazać i wykorzystać zbyt dużo. W efekcie wyszło nieco po łebkach i banalnie. Nie da się ukryć, że na stronach „Wojny Darkseida” nie brakuje akcji. Sama fabuła płynie zresztą wartko, a Johns dobrze reguluje tempo, szczególnie że początek ma bardzo mocny. W efekcie wieńczącego część pierwszą starcia Darkseida z Antymonitorem członkowie Ligi Sprawiedliwości (i nie tylko) obdarzeni zostali boskimi mocami. Rozwiązanie takie samo w sobie to bardzo wyrazisty element fabuły. Jej oś stanowi jednak budowa wielkiej koalicji bohaterów i prowadzone przez nich polowanie na Mobiusa. Jak widać, sporo grzybków w tym barszczu. Johns ewidentnie chciał uczynić wszystko, by finał „Wojny Darkseida” był efektowny i dynamiczny. Niestety, momentami jest też nieco bełkotliwie.

Avengers: Wieczni Avengers – Jonathan Hickman, Leinil Francis Yu

Z Avengers przez czas

Maciej Rybicki

Epicka opowieść o zbliżającym się końcu uniwersum Marvela powoli płynie na łamach „Avengers” i „New Avengers”. Z niewielkim wyjątkiem, jaki stanowiła „Nieskończoność”, można jednak dość wyraźnie oddzielić od siebie obie serie. Autorzy „New Avengers” skupili się bowiem na działaniach podejmowanych przez Iluminatów – tajną grupę największych umysłów superbohaterskiego światka, która prowadzi zakulisowe działania mające na celu ocalenie naszej Ziemi, podczas gdy w „Avengers” przyjęto szerszą perspektywę. „Wieczni Avengers” znów wyraźnie przeplatają wątki obu tych tytułów.

Warto bowiem pamiętać o tym, że stojący na czele Avengers Kapitan Ameryka został wykluczony z tajnego kręgu. Moralizujący, idealistyczny, mało elastyczny i kwestionujący potrzebę podejmowania działań tak radykalnych jak uratowanie jednego świata przed skutkami inkursji kosztem innego – po prostu nie stał w tym samym szeregu co pozostali Iluminaci. Tyle tylko, że Rogers nie został po prostu wyrzucony – wymazano mu też wspomnienia o ponownym zejściu się i działaniach Tony’ego Starka, Reeda Richarsa i innych superbohaterów. Gdy jednak z fragmentów nocnych koszmarów udaje mu się odtworzyć bieg wydarzeń, postanawia działać. Skrzykuje Avengers i przechodzi do konfrontacji ze Starkiem… która przyjmuje dość nieoczekiwany przebieg.

Kroniki Wardstone: Zemsta czarownicy – Joseph Delaney

Siódmy syn siódmego syna

Marek Ścieszek

Książka Josepha Delaneya to pierwszy tom sagi o młodym uczniu stracharza: Tomie Wardzie, siódmym synu siódmego syna. Kilkunastotomowa opowieść poprzez dobór bohatera oraz przyjęty styl bez najmniejszych wątpliwości stworzona została z myślą o młodym odbiorcy. Trudno mi powiedzieć, czym się różni od innych cykli młodzieżowej fantasy, szczególnie tego opowiadającego o losach pewnego nastoletniego czarodzieja imieniem Harry, z którego przygodami rozstałem się już dawno temu po pierwszym tomie. Nie ujęły mnie, nazbyt dziecinne i kompletnie wyjałowione z grozy. Toma Warda chcę poznać lepiej.

Tom, jako siódmy syn siódmego syna, idealnie nadaje się do roli przyszłego stracharza. Jego moc pozostaje jeszcze uśpiona – Tom jest dzieckiem – prześwituje jednak, objawiając się choćby zdolnością wyczuwania rzeczy niewidzianych przez innych. To trzeszczenie sznurów, obraz gałęzi okolicznych drzew uginających się pod ciężarem widmowych wisielców. Nie tylko on doświadcza tych wizji. Miewa je też jego matka, osoba której do końca w pierwszym tomie nie poznajemy, mimo to jest zdecydowanie postacią pierwszoplanową na równi z samym Tomem i mistrzem Gregorym. Z pewnością posiada więcej zdolności niż każda lokalna akuszerka i nie ma wątpliwości, że w przyszłych tomach ujawnią się one  w jakiś sposób. To ona szykowała Toma do roli przynależnej mu z racji urodzenia (siódmy syn siódmego syna); to ona wpoiła mu podstawy umiejętności, które staną się przydatne w dalszej nauce, prowadzonej już przez samego stracharza. Mając świadomość, że w przeciwieństwie do sześciu starszych braci przyszłością chłopca nie jest rola farmera, kramarza czy rzemieślnika, matka staje się dla Toma pierwszym nauczycielem fachu strażnika równowagi magicznej.

Thunderbolts. Punisher kontra Thunderbolts – Ben Acker, Ben Blacker, Gerardo Sandoval, Kim Jacinto i inni

To już jest koniec, nie ma już nic.


Maciej Rybicki


Mimo bardzo nierównego poziomu „Thunderbolts” z linii Marvel Now! wykazywało w ostatnim czasie tendencję zwyżkową. Szczególnie tomy pisane przez Charlesa Soule’a prezentowały się nadspodziewanie dobrze. Przyszła jednak zmiana scenarzysty, sam zaś tytuł miał zostać wygaszony. Odpowiedzialność za zamknięcie historii ekipy zmontowanej przez gen. Rossa powędrowała w ręce doświadczonego duetu scenarzystów, Benów Ackera i Blackera. Twórcy znani choćby z pracy przy podcaście „Thrilling Adventure Hour” (ale także przy kilku serialach i komiksach) musieli zmierzyć się z całkiem spora liczbą wątków zapoczątkowanych przez wcześniejszych autorów serii.


Deadpool Classic, tom 2 – Joe Kelly, Ed McGuinness i inni

Powrót do przeszłości


Maciej Rybicki


Gdybym miał wymienić postać komiksową, która przyciąga polskich czytelników jak lep muchy, prawdopodobnie zacząłbym od Batmana i Deadpoola. Tyle tylko, że pierwszy z nich obecny jest na naszym rynku wydawniczym od przeszło 25 lat, drugi zaś dopiero niedawno doczekał się polskojęzycznych komiksów, w których gra pierwsze skrzypce. Jednak fani pokochali Deadpoola , a komiksy z nim sprzedają się jak świeże bułeczki. Nie dziwota więc, że Egmont idzie za ciosem i rzuca na rynek kolejne pozycje przedstawiające perypetie Najemnika z Nawijką. Mamy zatem sześć tomów „Deadpoola” i pięć tomów „Thunderbolts” z Marvel Now!, jakiś czas temu wydano także „Deadpool Classic”, wznowienie pierwszych komiksów z Wade’m. Wiadomo jednak, że na tym „ofensywa Deadpoola” na pewno się nie kończy.


Amazing Spider-Man. Szczęście Parkera – Dan Slott, Humberto Ramos

Powrót z dalekiej podróży


Maciej Rybicki


The Superior Spider-Man” okazał się znakomitą serią, która wprowadziła sporo urozmaiceń do pajęczego zakątka uniwersum Marvela. Dan Slott – piszący przygody Spider-Mana od lat – gruntownie poprzewracał świat Petera Parkera, „oddając” jego ciało i życie we władanie jednego z największych wrogów – Doktora Octopusa. Efekt okazał się nadspodziewanie dobry, wniósł też powiew nowości do liczącej przeszło pięćdziesiąt lat serii. Jednak, jako że komiksowy świat (czytaj: „rynek”) rządzi się swoimi prawami, od samego początku było wiadomo, że prędzej lub później wrócić musi klasyczny Spider-Man/Peter Parker. Faktycznie tak się stało. Przyszedł więc czas na wielkie sprzątanie.


Thor Gromowładny. Przeklęty – Jason Aaron, Nic Klein, Das Pastoras, Ron Garney

Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę

Maciej Rybicki

Zacznę wprost – jestem fanem Jasona Aarona. Uważam, że to scenarzysta nie tylko kreatywny, ale i potrafiący świetnie sobie poradzić w bardzo różnych konwencjach. Jako najprostszy przykład można przywołać trzy serie, które aktualnie ukazują się w Polsce: „Bękarty z Południa”, „Wolverine i X-Men” i „Thor Gromowładny”. Każda z nich zabiera czytelnika w odległe od siebie rejony, maluje inne światy i korzysta z odmiennych środków literackiego wyrazu – a przecież wszystkie oceniane są jako bardzo dobre lub wręcz znakomite. Trzeci tom „Thora Gromowładnego” przynosi kolejną zmianę klimatu – zasadnicza część albumu jest to bowiem rasowe awanturnicze fantasy!

Lorem ipsum – Lorem Ipsum

Lorem Ipsum – Lorem Ipsum

Lorem ipsum

Lorem ipsum dolor sit amet

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat. Duis aute irure dolor in reprehenderit in voluptate velit esse cillum dolore eu fugiat nulla pariatur. Excepteur sint occaecat cupidatat non proident, sunt in culpa qui officia deserunt mollit anim id est laborum.


Ms Marvel. Pokolenie czemu – G. Willow Wilson, Adrian Alphona, Jacob Wyatt

Millennialsem być, to… nieludzkie?

Maciej Rybicki

Pierwszy tom „Ms Marvel” zrobił w komiksowym światku sporą furorę. Seria autorstwa G. Willow Wilson i Adriana Alphony okazała się ożywcza dla rynku w co najmniej kilku wymiarach. Była sygnałem, który otworzył w Marvelu drogę do prezentacji nowych wersji klasycznych bohaterów. Stanowiła też świetny przykład strategicznego kierunku, jaki Dom Pomysłów obrał, zwracając uwagę na rozmaite mniejszości. Był to też wyraźny zwrot w kierunku nowych grup potencjalnych odbiorców. Wszystko to w połączeniu z fundamentalnym faktem, że Wilson i Alphona stworzyli pomysłowy, wciągający komiks, zaowocowało znakomitą reakcją odbiorców – sypiącymi się zewsząd laurami i opinią jednej z najlepszych serii Marvela. Pojawiło się jednak pytanie czy po świetnym początku uda się utrzymać poziom.

„Pokolenie czemu” stanowi bezpośrednią kontynuację wątków zapoczątkowanych w pierwszym tomie serii. Wilson wyraźnie stawia na fabularną ciągłość, co działa na korzyść „Ms Marvel”. Przyglądamy się dzięki temu procesowi stawania się bohaterką, poznawania swoich zdolności, a także (a może przede wszystkim) świadkujemy Kamali w jej poszukiwaniach swojego miejsca w świecie. W tym świetle główny wątek fabuły – zmagania młodej Ms Marvel z tajemniczym Wynalazcą – nie jest najważniejszym. Dużo większe znaczenie mają epizody, w których nasza bohaterka poznaje jednego ze swoich idoli – Wolverine’a, odkrywa swoją tożsamość jako Inhuman, prowadzi wzniosłe dyskusje z rówieśnikami czy też spotyka się z uznaniem miejscowej policji.

New Avengers. Doskonały świat – Jonathan Hickman, Valerio Schiti, Kev Walker

Dobry przeciw dobremu

Maciej Rybicki

Nie spodziewałem się, że Egmont nabierze dużego tempa w publikowaniu snutej przez Jonathana Hickmana sagi o zbliżającym się końcu uniwersum Marvela jakie znamy. Stąd też moje lekkie zdziwienie, gdy trzeci i czwarty tom „New Avengers” ukazały się w ledwie dwumiesięcznym odstępie (mimo iż tom pierwszy wydano niemal dwa lata wcześniej). Gdy jednak przyjrzeć się ich zawartości, rozwiązanie takie wydaje się mieć sens – „Doskonały świat” stanowi bowiem bezpośrednią kontynuację wydarzeń przestawionych w „Innych światach”.

Dla przypomnienia, seria skupia się na działaniach Iluminatów, grupy składającej się z najbardziej prominentnych postaci uniwersum Marvela (Black Bolta, Namora, Reeda Richardsa, Bruce’a Bannera, T’Challi, Tony’ego Starka, Dr. Strange’a i Beasta), którzy podejmują wysiłek obrony Ziemi-616 przed zbliżającą się nieuchronnie zagładą. W tym celu obserwują inne zderzające się światy i szukają rozwiązań, które pomogłyby uchronić ich świat przed niszczycielskimi skutkami inkursji. W czasie swoich poszukiwań natrafili między innymi na Ziemię-4290001 – świat broniony przez podobną im grupę herosów znaną jako Wielkie Stowarzyszenie. Bohaterskie zmagania tychże w obronie swego świata mieliśmy okazję obserwować w poprzednim tomie „New Avengers”. Jak widać, zabieg bliższego przybliżenia tych postaci miał ostatecznie na celu ich konfrontację z głównymi bohaterami serii.

Strony