DVB-T

Ocena: 
6.33333
Average: 6.3 (3 votes)

Tu, z tej perspektywy, z miejsca, w którym się znajdował, ludzie nie byli niczym więcej niż mrówkami i to w pewien sposób pomagało. Nie żeby potrzebował pomocy, niemniej każda dodatkowa rzecz była mile widziana. Jak jedna więcej poduszka powietrzna albo, bardziej adekwatnie, jak zabezpieczanie w postaci badania alkomatem kierowcy, który ma wieźć na daleką wycieczkę dzieci. Wtedy każdy jest spokojny, jakby wszyscy wierzyli, że człowiek ów na pewno nie upije się w trakcie podróży.

Ileż to słyszał już takich historii, ileż relacji widział w telewizji. Czterech pasażerów spłonęło żywcem w srebrnym mercedesie na trasie numer x, na odcinku łączącym miasto a z miastem b. Nastolatka zgwałcona i zabita przez pijanego nauczyciela tańca. Osiemnaście ofiar zawalenia się dachu Domu Kultury w y, w trakcie występu miejscowego zespołu pieśni i tańca.

To wszystko gdzieś tam było, tak jak on był tutaj. Działo się w taki sam sposób, w jaki on wspinał się w ruchomej gondoli na szczyt diabelskiego młyna. Miało się dopiero wydarzyć, jak i on miał dopiero osiągnąć ten przełomowy punkt.

Ta myśl przejmowała na wskroś. Świadomość, że w chwili, w której on buja się w mroku wieczoru, w tej czerni wczesnej nocy późnego lata, ktoś gdzieś ginie. Tkwił tutaj, dwadzieścia metrów nad ziemią, a ktoś właśnie się rodził. Gdy kołysał się przy akompaniamencie skrzypienia mechanizmów w ciężkiej gondoli gwarantującej 250 kilogramów udźwigu, tysiące ludzi uprawiało właśnie seks. Gdzieś na świecie w tej sekundzie rodziły się dzieci, wycinane były lasy, powstawały filmy, książki, kierowcy przysypiali za kierownicami, pary zawierały związki małżeńskie, kliniki aborcyjne mordowały dzieci, wymierały gatunki, trwały modlitwy i zamachy terrorystyczne, a on po prostu siedział. Obok niego jakiś nastolatek spoglądał w dół, na rozlane u stóp młyna żółte światła. Czasem zerkał na niebo, gdzie zimny blask gwiazd przyciągał jak otwarte okno i pustka za parapetem. A on tylko siedział i czekał, wyliczając, co jeszcze dzieje się na świecie. Gwałty, napady, zaginięcia, kradzieże. Koncerty, imprezy, spotkania. Polityka i anarchia. Miłość i nienawiść.

Szczyt był już tak blisko.

Poprawił się w niewygodnej gondoli. Siedzisko było twarde, wciąż stykał się także z zimnym metalem, na którym osiadała już wilgoć. Wielu pewnie zastanawiało się, co tu robił, wśród klientów przeważali nastolatkowie, on wiekiem dawno przestał zaliczać się do tej grupy. Nijak tu więc nie pasował. A jednak.

Nie, nie był wielbicielem takich wrażeń. W młodości przeżył wiele, nie miał może burzliwego życia, ale daleko było mu do wegetacji typowego domatora szkoła-dom, praca-dom. Nie, nie ciągnęło go do wesołych miasteczek, nawet skok na bungee wydawał mu się czymś nieszczególnie poruszającym. Świat miał do zaoferowania niewiele przyjemności, które przywołałyby ten dreszcz, jaki czuł w późnym dzieciństwie oglądając horrory.

Był tu z powodu dekodera DVB-T.

Jego stosunek do telewizji cyfrowej był prosty – idiotyzm. Komu przeszkadzała jej analogowa wersja, na której wychowały się pokolenia? Nie inwestował w nowy telewizor, do starego podłączył po prostu najtańszy dekoder, jaki znalazł na rynku, i to wszystko. Nawet nie wiedział dlaczego pewnego dnia po prostu podłączył antenę do dawnego wejścia i zaczął przerzucać śnieżące kanały, na których nie było już nic. Prawie.

Nie znał tej stacji, a kiedy zobaczył przegląd informacji z dnia następnego, z dnia, który miał nastąpić za trzy dni, za pięć, za tydzień, oczywiście uznał to za żart. Piracką stacyjkę kogoś z okolicy.

Z tym że wszystkie wiadomości okazały się prawdziwe. Kierowca, który upił się już po kontroli alkomatem, spalony mercedes, zgwałcona nastolatka. Wszystkie zdjęcia, wszystkie miejsca, wszystkie daty.

Widział to. Oglądał. A teraz był tu. W gondoli numer 11, na diabelskim młynie, w którym pęknie jakaś belka, gdy gondola dotrze na szczyt. Wtedy wielkie koło runie, masakrując blisko 50 osób, zabijając niemal wszystkich swoich pasażerów. Kobiety, dzieci, nastolatków…

Co byś zrobił gdybyś znał przyszłość?, pytanie stare jak świat. Starałbyś się ocalić przyszłe ofiary?

Nie był głupi. Wiedział, że nikt by mu nie uwierzył. Takie rzeczy zdarzają się tylko w filmach. Szaleńcze akcje, by ratować ludzi. A on nie był aktorem ani wymysłem scenarzysty. Był sobą i był tu. W gondoli 11, z której jako jednej z trzech pasażerowie wyjdą bez szwanku.

Był tu, tak jak był w pociągu, który przed kilkoma dniami zmienił się we wrak. Jak w autobusie, który miesiąc temu spadł ze skarpy. I jak będzie za sześć dni w samolocie do Madrytu.

Był tu, coraz bliżej szczytu, coraz bliżej godziny zero, a wszystko było tak piękne, jak się w życiu nie zdarza. Jak piękne jest słońce tuż przed zachodem, jak piękna jest kobieta tuż przed tym, nim się ją zdobędzie. Życie piękne jest tylko wtedy, kiedy zaraz ma dobiec końca.

A on tu był. Umierać, ale nie na śmierć.

Był tu i będzie już zawsze. Po kres dni. Który z tego, co widział, miał nadejść całkiem niedługo, ale cóż.

Świat tylko wtedy jest piękny, kiedy ma się za chwilę skończyć, prawda?

Odpowiedzi

Większość z liczebników powinna być zapisana słownie. Brakuje kilku przecinków. Korekta zasnęła, ale wcale jej nie było. Odbija się to na jakości tekstu.