Opowiastka

Ocena: 
0
Brak głosów

W charakterze domowego zwierzątka trzymał księżniczkę; nieduży okaz o ciemnych włosach i oczach, gładkiej skórze, wdzięcznym uśmiechu. Była cicha i potulna. Trzymał ją w słoju z grubego szkła, w jakim niektórzy hodują złote rybki. Dno słoja wysypał pachnącymi trocinami i wstawił tam pudełko po kremie, wyścielone watą; było to łóżko księżniczki, a kraciasta chusteczka do nosa służyła za kołdrę.

Ubierał swoją pupilkę w różowe i niebieskie sukienki dla lalek. Karmił pszennym chlebem rozmoczonym w mleku, plasterkami jabłka, od święta dawał odrobinę kawioru. W chłodne dni przestawiał słój bliżej pieca.

Kiedy umarł, okazało się, że zostawił długi. Żeby je spłacić, spadkobiercy sprzedali jego mieszkanie wraz ze wszystkimi sprzętami. Księżniczka (słój dorzucono gratis) dostała się pewnej snobistycznej starej pannie, kierowniczce pensji dla panien.

Księżniczki łatwo adaptują się do nowego otoczenia. Wyrosła, wydoroślała, nauczyła się tego i owego.

Dziś sama jest starą panną i kierowniczką pensji.