Krampus

Ocena: 
6.5
Average: 6.5 (2 votes)

Chłopiec ryknął tak głośno, że niemal zbudził rodziców, śpiących w drugim skrzydle nowobogackiej rezydencji. Na szczęście wprawne pociągnięcie pazurzastej rękawicy ucięło głos bachora. I głowę.

Krampus przejechał dłonią po czole. Oznaczył malca z Listy Niegrzecznych krzyżykiem i wziął się za pakowanie atrakcyjnych przedmiotów, takich jak zabawki, piłka czy laptop, do worka bez dna.

Gość, który w pół nocy potrafił wyrobić roczną normę fabrykanta na trzech etatach, miał już dość pracy. Niestety, nieopatrznie paręnaście wieków temu przyjął nieszczęsną dodatkową posadę, gdy jego poprzednik zmarł śmiercią bynajmniej nie naturalną. Druga działalność wiązała się wprawdzie z końcem dokładania z własnej kieszeni do pierwszego interesu, mającego charakter raczej filantropijny, ale morderczy akord i nieprzespana noc dawały staruszkowi z niemałą nadwagą w kość.

Cóż…

Przynajmniej mógł upiec dwie – a nawet trzy – pieczenie na jednym ogniu. Primo, powoli likwidował nadwyżkę urwisów do cna niegrzecznych i niemiłosiernie przeszkadzających w papierkowej robocie (elfi księgowi i biurokraci nie są tani). Secundo, rozwiązywał problem z przeciążonymi manufakturami Bieguna Północnego; w dodatku co ciekawsze fanty miał w zwyczaju zagarniać do osobistej kolekcji. Tertio, mimo doskwierającej gimnastyki i wyczerpania, mógł wreszcie w najbardziej drastyczny acz efektywny sposób rozładować napięcie.

Gdy skończył wypychać worek precjozami, sprzątnął ciało do drugiego, również bezdennego (przecież wypada karmić elfy czymś odżywczym) i sprawdził następny adres.

Wilczy uśmiech rozlał się na Krampusowej twarzy.

Znakomicie znał i adres, i smarkulę pod nim mieszkającą. Już tam parę godzin temu był. To ta sama, która zjadła i wypiła pozostawione przez młodszą siostrę mleko i ciastka.

Po powrocie do domu, kiedy jeden worek odstawił już do magazynu, a drugi do elfiej spiżarni, przeprał czarny, włochaty kostium, po czym odwiesił go do garderoby. Tuż obok rzędu krwistoczerwonych wdzianek ze śnieżnobiałymi oblamówkami.

Swoją drogą, przypomniał sobie, będzie musiał kazać pobrać elfom szkarłatny barwnik do farbowania ubrań z ciał niegrzecznych dzieci.

Odwieszony jeden jedyny, wyróżniający się, kosmaty strój Krampusa oznaczał, że nareszcie przepracowany jegomość mógł wrócić do codziennej roli.

Świętego Mikołaja.

Odpowiedzi

Pomysł dobry ale nie najlepiej wykonany. Zbyt wcześnie zdradza tożsamość bohatera i dalej jest tylko nuda. Albo skrócić o dwie trzecie albo mocno przerobić.

Podobało mi się :) Jeden czep: z wcześniejszych poszlak czytelnik wie już, o kogo chodzi. Więc w ostatnim zdaniu nie ma niespodzianki, jest tylko doprecyzowanie. Robienie ze "Świętego Mikołaja" osobnego równoważnika i osobnego wersu wydaje mi się zbędne. Takie wydzielenie ma sens, jeśli naprawdę zrzuca się na czytelnika bombę. Po prostu bardziej by mi zagrało, gdyby ostatnie dwa słowa przykleić do poprzedniego zdania. Niemniej urocze i sugestywne. :D

starał, żebym zrozumiała tekst. Zbyt wiele wyjaśnia wprost. Wali po oczach, żeby czytelnikowi nie umknęła kuriozalność sytuacji. Więcej zaufania do nas i będzie naprawdę dobrze :)