Upiór

Ocena: 
2.66667
Average: 2.7 (3 votes)

Znów go doganiałem. Nie liczyłem, który raz i którą noc z rzędu. Ani tego, ile razy zwalniał i dawał mi złudną nadzieję, że tym razem go unicestwię.

Tak, unicestwienie to dobre określenie na to, co miałem zrobić. Bo zabić go nie mogłem. Przynajmniej nie w tradycyjny sposób i nie tradycyjną bronią. Ona nigdy nie była skuteczna przeciwko upiorom. Dlatego tej nocy, w której co roku otwierają się Bramy, miałem wspomaganie magią. Chyba to wyczuł, bo zdawało mi się, że rzadziej dawał mi się dogonić i potyczki z nim były dużo trudniejsze, niż te wcześniejsze.

Nie musiałem spoglądać na zegarek. Wystarczyło zerknięcie na niebo. Do deadline'u zostało mi zaledwie kilka minut. Ale nie tylko o mnie chodziło w tym berku. Skrzydlaty posłaniec poinformował mnie kilka godzin temu, że tej nocy upiór stanie się tak potężny, iż będzie mógł unicestwiać istoty ludzkie niezależnie od ich liczby. Jego nienawiść i chęć zemsty miały przekroczyć ostatnią granicę. Tylko ja mogłem go powstrzymać.

Chmury przysłoniły księżyc i musiałem zdać się jedynie na własne zmysły. Przeskoczyłem kolejną przepaść między wieżowcami. Na szczęście nie spadłem. Wylądowałem bezszelestnie, jak kot, na palce i, na wszelki wypadek, przeturlałem się po płaszczyźnie. Z ulicy oraz znajdującego się pode mną miasta, jego domów, bloków, pubów i innych lokali, dolatywały do mnie radosne śpiewy, krzyki i soczyste przekleństwa. Ludzie świętowali Halloween, nie zdając sobie sprawy, że nad ich głowami toczy się walka o ich dusze.

Czekałem na jego jakikolwiek ruch. Sekundy mijały, a nie spadł na mnie żaden cios. Nie słyszałem upiora, ale dobrze wyczuwałem jego obecność. Tego obezwładniającego smrodu gnijącego mięsa nie dało się z niczym porównać. Wolno się podniosłem, wyprostowałem i spojrzałem w ciemność. Przed sobą widziałem czujne, patrzące, czerwone ślepia bez białek. Miałem wrażenie, że się ze mnie naigrywają. Podobnie jak jego odsłonięte w ironicznym uśmiechu setki siekaczy. Nie musiałem widzieć szponów, które już nieraz odczułem na mojej skórze. Wiedziałem, do czego są zdolne.

Co dziwne, upiór mnie nie zaatakował. To była moja jedyna szansa. To on brutalnie zamordował siedem lat temu moją żonę i dzieci. Nadszedł czas zemsty i ostatecznego rozwiązania.

Wyciągnąłem przed siebie dłonie, w których pojawiła się i zaczęła rozrastać błękitna, błyskająca piorunami kula. Uderzyłem nią, w postaci fali, w upiora. W jej świetle zauważyłem, że unicestwiam własne alter ego i samego siebie. Ale było już za późno.

HOLOGRAM

Odpowiedzi

Niezgrabne, stylistycznie kulawe, fabularnie nijakie. Słabo.

Z przykrością muszę zgodzić się z Fidelem. Technicznie, IMO, tekst w wielu miejscach kuleje. Między innymi cierpi na bardzo zaawansowaną zaimkozę ;-) W warstwie fabularnej i kompozycyjnej ciężko jest znaleźć coś interesującego. Wydaje mi się, że zamysłem autora było budowanie napięcia od początku tekstu do kulminacji i finałowego twistu. Nic z tego, rozwiązania typu podanie informacji, że ktoś stwierdził, że dziś potwór będzie szczególnie niebezpieczny nie wzbudzają emocji. W rezultacie, nie działają również chociażby informacje o utracie bliskich - nie byłem w stanie nawiązać żadnej więzi z bohaterem-narratorem, więc nie obeszło mnie, że upiór zamordował rodzinę tego gościa. Ale najgorsze chyba były dwa fragmenty:

Co dziwne, upiór mnie nie zaatakował. To była moja jedyna szansa.

Faktycznie ludzkie panisko, w przeciwnym razie autor musiałby się trochę namęczyć z opisami... Przepraszam za złośliwość, ale jawi mi się to jako koszmarne chciejstwo autor.

W jej świetle zauważyłem, że unicestwiam własne alter ego i samego siebie

Rzekłbym że niewielka strata. A na poważnie to chyba miało być zaskakujące i puentujące szorta, ale w moim przekonaniu jest niewypałem. Nie bardzo wiadomo o co chodzi, dlaczego, jaki był w istocie zamysł autorski...

Zdecydowanie, oby jak najmniej takich tekstów!

Niestety muszę zgodzić się z KPiachem i Fidelem. Tekst jest słaby...