Ostatni w szeregu

Ocena: 
6.75
Average: 6.8 (8 votes)

Nigdy nie narzekał, chociaż coraz częściej miał poczucie, że nikt nie zwraca na niego uwagi. Że w nieprzebranej rzeszy bezcielesnych bytów jest ostatnim w szeregu.

Starał się, naprawdę starał… Odwodził od grzechu, prowadził drogą cnoty. Mówił sobie, że brakuje mu czasu, żeby nadmienić o swoich zasługach. Przypomnieć, że istnieje. Że nie ma nawet imienia…

 Poczucie goryczy jednak narastało – chociaż w końcu pogodził się z tym, że ciągle zajmuje najpośledniejsze miejsce.

Niespodziewanie poczuł mocny uścisk. 

– Mój aniele, przeszedłeś próbę… – głos Boga brzmiał przyjacielsko. – Od dziś wszyscy, na końcu każdej modlitwy, zawsze będą cię wspominać. Tak postanowiłem. Z dumą nazywaj się Amen.

23 listopada 2015 r.

Odpowiedzi

i że niby co?

...o kimś, kto miał na imię Amen. Później miał. Nie znasz tego imienia? Ładne - i często powtarzane.

I coś się kończy, coś się zaczyna c;

...bardzo wiele się zmieniło. W końcu otrzymał nawet ładnie brzmiące imię.
Ale tak naprawdę - czy coś się definitywnie zmieniło? Hmm...

Hmm, wydaje mi się, że motyw anioła miotanego wątpliwościami, skażonego grzechem pychy czy gniewem może być ciekawy, ale tutaj to akurat nie wybrzmiało. Inna sprawa, że zastanawiam się czy taki motyw jest do efektywnego wykorzystania w tak krótkiej formie. A z drugiej strony, to trochę rozumiem skąd wzięło się pytanie Fidela. Bo puenta tekstu w tym wypadku, IMHO, nie stanowi wartości dodanej. Nie redefiniuje odbioru, nie ujawnia paradoksu, nie jest żartem (w sensie nie służy wywołaniu efektu komicznego). Zastanawiałem się dlaczego tak odbieram tego drabble'a, bo przecież domyślam się jaka była intencja autora. I wydaje mi się, że powodem tego jest zdefiniowane znaczenie słowa amen. Nie jest to tajemnicze zaklęcie, czy też inwokacja o nieznanym znaczeniu (pominę, niektóre teorie spiskowe..). Gdyby tak było, to zakończenie tekstu, wyjaśniające tajemnicę, miałoby zupełnie inną nośność. Dodatkowo odbiór psuje mi świadomość tego, że amen występuje w Bibli nie tylko na końcu modlitw, jako najogólniej rzecz biorąc, zawołanie niechaj się tak stanie ale również w wielu wypowiedziach Jezusa na początku zdań (w polskich przekładach tłumaczone jako zaprawdę). Na domiaar złego w Biblii już jest używane jako imię - na określenie Chrystusa.

...tak w ogólnie przyjętym rozumieniu wyraz "amen" posiada dość wyraźną i jednoznaczną konotację znaczeniową. Pewnie, obdarzając Amena tym imieniem, ten, który go tym imieniem obdarzył, wziął ten fakt pod uwagę.
Z drugiej strony, może właśnie od chwili nadania tego imienia wyraz "amen" ma taką właśnie konotację?
Co nie zmienia, niestety, tej okoliczności, że "amen" jest zawsze wymawiane na końcu.
Biedny ten Amen...

To się ładnie wiąże z tytułem.

...o to właśnie chodziło.