Pierwszy

Ocena: 
5.25
Average: 5.3 (4 votes)

Ucałowałem chłodnymi ustami. Rozświetliłem oczy milionami iskier. Jako pierwszy dotknąłem ciała stęsknionego pieszczot. Czule jak kochanek ująłem rękę i poprowadziłem w cichą, bezpieczną biel zimy. Tysiącem drobnych pocałunków wywołałem słodki uśmiech, nie widziany od dawna. Z jej myśli przegoniłem mrok i martwotę jesieni, zsyłając bezpieczne zimno. Przy mnie mogła zapomnieć o troskach. Była tylko moja.

 

Stała na krawędzi. Przed nią rozpościerała się martwa jesienna dolina, w której majaczyła sennie Szklarska Poręba. Agata wystawiła  nagie dłonie ku niebu. Drobniutkie płatki śniegu dotknęły palców, ust.

Zimny wiatr zapędził białe owieczki na ciepłą łąkę intymności policzków. Ukołysał do pierwszego zimowego westchnienia, delikatności zachwytu.