Polch, Parowski i Sapkowski w Subiektywnie

Niejednokrotnie można spotkać się z opiniami, że obok twórczości Stanisława Lema (i ewentualnie Jacka Dukaja) najlepszą wizytówką polskiej fantastyki są teksty Andrzeja Sapkowskiego. Z pewnością też ta rozpoznawalność na światową skalę jest w sporej części zasługą znakomitej serii gier komputerowych, które uczyniły z postaci Geralta z Rivii, czy szerzej: z marki „Wiedźmin” maszynkę do zarabiania pieniędzy. Warto jednak pamiętać o tym, że zanim powstały gry (i wszelkie jej multimedialne „odrosty”, jak np. gry planszowe, puzzle, czy wydawane przez Dark Horse komiksy) teksty Sapkowskiego i tak cieszyły się ogromną popularnością w naszym kraju – szczególnie wśród pokolenia fantastów, które dojrzewało w latach 90. I już wtedy, gdy poszczególne części sagi lądowały na księgarnianych półkach w dziale nowości, pojawiła się potrzeba wykorzystania opisanego w niej świata i postaci w szerszym niż tylko literacki kontekście artystycznym. Na film było jeszcze zbyt wcześnie, podobnie jak na grę fabularną… ale komiks?...

Na zakończenie listopadowego Subiektywnie recenzja klasyki polskiego komiksu. Tematu podjął się Maciek, a ja zapraszam Was do lektury jego tekstu.