Roth wyzwolony - Claudia Roth Pierpont

Zwyczajne życie skandalisty

Mirosław Gołuński

Philip Roth to jeden z najbardziej rozpoznawalnych pisarzy amerykańskich drugiej połowy XX wieku i początków wieku XXI; laureat wielu nagród literackich z Pulitzerem na czele; autor około trzydziestu tomów powieści, opowiadań i wspomnień. Warto też wspomnieć, że jedno z polskich wydawnictw jest w trakcie realizacji ambitnego planu opublikowania (wznowienia) 10 powieści tego pisarza (dotąd ukazały się 4, które miałem przyjemność dla Szortala recenzować). Jednak Roth jest kojarzony przede wszystkim z wydanym pod koniec lat 60. XX wieku skandalizującym Kompleksem Portnoya, w którym leżący na kozetce psychoanalityka trzydziestotrzyletni (a jakże!) Żyd opowiada o swoim bujnym życiu seksualnym z wczesnopowojenną Ameryką w tle. Czy twórca postaci Alexandra Portnoya miał równie atrakcyjne życie? Jaka jest relacja między człowiekiem a jego dziełem? Na te i wiele innych pytań można znaleźć odpowiedzi w biograficznej książce Claudii Roth Pierpont Roth wyzwolony.

Już we wstępie biografka wyjaśnia, że zbieżność nazwisk jest wyłącznie przypadkowa i anegdotycznie opowiada, że gdy kiedyś ich o to zapytano, Philip spojrzał na nią uważnie, zamyślił się i odpowiedział: „Chyba nie, bo na pewno nie była moją żoną!”. Zaczynam od przytoczenia anegdoty, gdyż w książce tej znajdziemy ich bardzo wiele. Claudia zna pisarza od wielu lat i można powiedzieć, że się przyjaźnią. W związku z tym pojawią się w tej książce wypowiedzi samego pisarza, choć autorka zastrzega, że bohater książki zobaczył ją dopiero, gdy się ukazała.

Przede wszystkim jednak książka Roth wyzwolony to przewodnik po życiu i twórczości pisarza. To gratka głównie dla tych, którzy go czytali. Biografka wnikliwie analizuje utwory artysty głównie pod kątem jego związków z życiem, starannie też opisuje reakcje krytyków na pojawianie się kolejnych powieści autora Ludzkiej skazy i to, jak przeżywał to sam twórca.

Dla miłośników biografizmu w literaturze biografia ta jest potwierdzeniem wszystkich ich przekonań. Tak, życie wpływa na twórczość w sposób absolutnie znaczący. Dwa z zupełnie różnych powodów nieudane małżeństwa (pierwsze zawarte pod przymusem – narzeczona zaszantażowała go ciążą – jakżeż to znajome, po czym okazało się, że wszystko było kłamstwem, drugie – zakończyło się skandalem po opublikowaniu książki wspomnieniowej przez byłą żonę, która romansowała z wieloma celebrytami, ale pikantne szczegóły pożycia z Rothem znalazły najwięcej czytelników) zaowocowała traumami, z których pisarz długo się leczył, a najbardziej drażliwe ich szczegóły znalazły swoje miejsce w jego powieściach. Ale obok perypetii życiowych problemem Roth jest również kwestia jego męskości i tożsamości etnicznej (żydowskość). Te dwie kwestie całe życie będą w jakiś sposób prześladować pisarza, a będą mu o tym nieodmiennie przypominali ortodoksyjni rabini i równie ortodoksyjne feministki-krytyczki. Cały życie prześladuje go dziwne poczucie niesprawiedliwości: on spokojnie dojrzewał w Newark, podczas gdy jego pobratymcy umierali w niemieckich obozach koncentracyjnych rozsianych po całej Europie. Dał temu wyraz choćby w powieści Cień pisarza, w której zastanawia się, co by było, gdy Anna Frank przeżyła obóz. Co ciekawe, z prawdziwym antysemityzmem osobiście spotkał się dopiero w latach 70. w Wielkiej Brytanii, gdzie pomieszkiwał u swojej narzeczonej, a potem drugiej żony, Claire Bloom.

Ale książka to również opowieść o zmaganiu z pisarskim rzemiosłem. Roth przede wszystkim wiele czyta, uczy się od innych i innych uczy (przez wiele lat wykładał sztukę pisarską na kilku uniwersytetach w USA). Każdą swoją książkę daje najpierw do lektury przyjaciołom – gdy Claudia odpowiedziała, że „jest zaszczycona”, odparł, by przestała taka być, bo jej postawa do niczego mu się nie przyda. Wielkość bowiem oznacza również skromność i rodzaj pokory. Biografka wiele uwagi poświęca językowi Philipa, co oczywiście trudno oddać w języku polskim, ale jasno daje do zrozumienia, że całe życie walczył on o to,  by – mówiąc za polskim romantykiem – „odpowiednie dać rzeczy słowo”.

Ale Roth to również działacz – zauroczony Czechami (ojczyzną Franza Kafki, którego ukochał jako pisarza), przybywa tam za głębokiej „komuny” i poznawszy tragiczną sytuację czeskich pisarzy, stara się promować ich twórczość w USA (Polakom też pomagał – między innymi dzięki jego staraniom w Stanach ukazały się książki Gombrowicza, Miłosza czy Brunona Schulza) i wspomagać ich finansowo, organizując zbiórki wśród swych przyjaciół.

Roth więc jawi się w tej biografii jako postać z jednej strony bardzo wielowymiarowa, ale również na swój sposób skromna – skandalizujące pisarstwo (a oprócz Kompleksu Portnoya napisał jeszcze co najmniej kilka książek, w których jest dużo seksu) przyniosło mu sławę i spore pieniądze, ale on przede wszystkim zawsze chciał opowiadać mocne historie, które pozwolą ukazać kawałek świata. Temu poświęcił swoje życie i w tym sensie mówi się o nim w książce, jako o pisarskim mnichu, który pisał każdego dnia, zrezygnował z ojcostwa, rozpadały mu się kolejne związki, bo opowieści były ważniejsze. Nie znaczy to, że kiedykolwiek zaplanował swoje życie. Pod koniec książki potrafi przyznać, że choć pierwsza żona wiele go nauczyła, jeśli chodzi o życie, to wolałby się jednak bez tej nauki obyć, choćby jego życie ułożyło się wówczas inaczej. Tak mówią tylko ludzie naprawdę doświadczeni przez los. I mimo poczucia humoru i ciętej riposty takim człowiekiem jawi mi się po lekturze jego  biografii Philip Roth.


Tytuł: Roth wyzwolony. Pisarz I jego książki
Autor: Claudia Roth Perpont
Przekład: Krzysztof Puławski
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok Wydania: 2015
Liczba stron: 512
ISBN: 978-83-7943-896-9