Komunikat o błędzie

  • Nie udało się utworzyć pliku.
  • Nie udało się utworzyć pliku.

Przerzut

Ocena: 
0
Brak głosów

Zwykle to algorytmy monitorują programy takie jak ten, ja jestem zbyt zajęty, jednak Harry chce, bym tym jednym zajął się osobiście. To T56, popularny kanał śniadaniowy, w którym właśnie przeprowadzają wywiad z jakimś Joe Farrellem. Czy to celebryta? Nie, Joe to zwyczajny facet po czterdziestce, mieszkający gdzieś w podmiejskiej dzielnicy. T56 rozmawia z nim o podróżach w czasie.

Zastanawiam się: dlaczego? To tylko podróż w przeszłość, dziś drobnostka, a Joe nie jest nikim ważnym. Ale nie jestem producentem. Powiedziałbym, że bliżej mi raczej do rządowego cenzora, jednakże Harry nazywa to „utrzymywaniem widzów w dobrych nastrojach”. Trzeba dobrej organizacji, żeby podróżnicy w czasie nie spotykali się sami ze sobą. Nie wiem jednak, dlaczego akurat ten Joe potrzebuje mojej interwencji.

T56 wysłało Jennifer A. do przeprowadzenia wywiadu. Obserwuję ją na holo, długonogą, jakby właśnie znajdowała się tuż przede mną, a ona puka do drzwi Joego. Standardowa chmara botów wizyjnych roi się na ścianach i balustradzie balkonu.

To musi być Joe. „Zwyczajny” jest odpowiednim słowem – czy w ogóle się ogolił? Jest oczarowany Jennifer, ale szybko się opanowuje i zaprasza ją do środka. Boty mkną za nią niczym stado wielkich pająków, pokrywając ściany i sufit. To denerwuje Joego, najwyraźniej widzi coś takiego po raz pierwszy.

Teraz oboje siedzą na kanapie. Tak blisko, że aż stykają się kolanami.

– Czym jest podróż w czasie dla takiego zwyczajnego gościa jak ty? – pyta Jennifer.

– Taa, jestem całkiem normalny… tak sądzę! – śmieje się Joe. – Podróże to dla mnie sposób na wykorzystanie skrawków wolnego czasu. Pamiętasz, jak się kiedyś stało w kolejkach w knajpach, bo wszyscy chcieli coś zjeść w tym samym momencie? Właśnie dzięki podróżom w czasie takie kolejki zniknęły.

Jennifer słyszała to już wcześniej. Ja także.

– Teraz wystarczy skoczyć do momentu, gdy restauracja jest pusta, zejść, po czym wrócić. Nawet ceny są niższe.

– Lubisz niższe ceny? – pyta Jennifer. To nie tylko zabawa, Jennifer ma za zadanie „podtrzymać dobry humor widzów”.

– Pewnie, że tak.

– Zatem gdzie jest haczyk, Joe?

Joe objaśnia reguły – żadnych spotkań z samym sobą, żadnych zmian poza tym, co zostało ustalone. Jeśli złamiesz zasady, zostajesz przerzucony ponownie do przodu.

W jego głosie zabrzmiała uraza. Tylko czy zdaje sobie sprawę, jak trudno przeprowadzać podróże w czasie bez rozpieprzania wszechświata? Gdyby nie ja, Harry i reszta zespołu, już dawno wszystko by szlag trafił.

Tymczasem notowania spadają.

– Dobrze – mówi słodko Jennifer, kładąc dłoń na kolanie Joego. – Teraz powiedz nam coś specjalnego.

– Chcesz być moją czasową dziewczyną? – Śmieje się. – Słyszałem o gościu, który ustawiał je sobie w różnych czasach, musiał mieć pełne ręce roboty! Ale wiesz, przy nieograniczonym czasie z dziewczyny robi się prawie żona. A prawdziwa żona też może skakać i sprawdzać męża. W końcu oni mają twoje współrzędne.

Jennifer się śmieje. Widzowie to lubią. Także i ja pozwalam sobie na uśmiech, chociaż nie czuję się komfortowo.

– No więc dziś większość z nas jest dość stała – kontynuuje Joe. – Jesteśmy dobrymi chłopakami.

– Masz coś jeszcze do dodania?

Owszem, ma.

– Ta zasada „niespotykania samego siebie” nie obowiązuje w przypadku umysłu. Przerzucenie go o kilka minut do tyłu to prawie jak sen.

Zaczynam rozumieć, dlaczego Harry chciał, bym zajął się tym przypadkiem. Jennifer najwyraźniej ma wątpliwości.

Jednak Joe jeszcze nie skończył:

– Czasami traciłem kontrolę i rzucałem się na ludzi. Jednak teraz mnie obserwują i wystarczy jedna skarga, żeby mnie cofnęli. Dlatego jestem już grzeczny.

Notowania szybują w górę, widzowie lubią takie spowiedzi. Tymczasem mnie robi się gorąco. To, o czym mówi Joe, to moja praca. Ludzie myślą, że potrafimy czytać w myślach, jednak tak naprawdę możemy reagować tylko wtedy, gdy te staną się faktem. Właśnie niewiedza sprawia, że robota jest stresująca. Oczywiście mamy algorytmy śledzące, lecz w praktyce przez większość czasu możemy tylko zgadywać.

– Zatem teraz wszyscy jesteśmy grzeczni? – Jennifer uśmiecha się.

– Nie wszyscy. – W oku Joego pojawia się błysk. – Pewnego razu spotkałem gościa, którego przerzucili dziesięć razy tylko za to, że powiedział nie to, co trzeba.

Chryste! Co on wyprawia?! I dlaczego Jennifer nie reaguje?

Joe kontynuuje, niewzruszony.

– Wszystkie przerzuty skracają ci życie. Albo inaczej: twoja długość życia się nie zmienia, tylko „zużywa się” w mikro-przerzutach. Ten gość był stary, niedługo umrze.

Uważasz… uważasz, że to w porządku? – jąka się Jennifer. (Wciąż nie reaguje!)

– Tak, daję sobie z tym radę.

To zabrzmiało ironicznie. Na pewno wie, że nie ujdzie mu to na sucho. Ani na żywo.

– Moi przyjaciele – mówi – wszyscy są grzeczni. Ty jesteś grzeczna. A jak tylko przestaniemy, oni się tym zajmą. Mały przerzucik i wszystko wraca do normy. To dlatego rząd…

Patrzę na to jak sparaliżowany, gdy nagle pojawia się twarz Harry’ego. Doskakuję i poniewczasie zabieram się do roboty.

Joe nagle przerywa, jego szczęka zamiera, a twarz zdaje się kurczyć. Całe ciało drga, rozluźnia się i ponownie wykręca.

Dla pewności podaję lekarstwo także Jennifer. Teraz oboje podrygują na sofie jak marionetki, podczas gdy ich umysły przerzucane są do poprzedniego stanu.

Redaktor jest zajęty poprawianiem holo – minie kilka sekund, zanim obraz zostanie transmitowany, więc widzowie tego nie zobaczą. Ale było blisko.

Skończyło się, a oni siedzą bezwładnie. Harry pokazuje mi uniesiony kciuk. Szczerze mówiąc, jestem wstrząśnięty. Powinienem już dawno przywyknąć, ale i tak za każdym przeżywam szok.

Tymczasem w holo przede mną Jennifer wstaje i ściska Joemu dłoń, dziękując mu za rozmowę. Wraca do drzwi, zaś boty wizyjne lecą za nią jak przerażone kociaki. Twarda sztuka. A Joe to jakiś samotny buntownik, czy co?

Pewnie będziemy ich przesłuchiwać. Ale przeciętny mieszkaniec przedmieść i reporterka, na litość boską! Doskonale wiedzą, że nic nie przedostanie się do widzów, niemniej wciąż próbują.

Widzisz, jaką mam ciężką pracę. Coraz częściej mi się wydaje, że nigdy nie uda nam się zapanować nad ludzkością.

Przełożył Dawid Wiktorski