Lee i John w Subiektywnie

Nieczęsto się zdarza, by jakiś film na tyle zapadł mi w pamięć, żebym pamiętała go dość dobrze kilka lat później. Jeśli jednak już się tak zdarzy, zapewne dzieje się tak nie bez przyczyny; oryginalna forma, intrygujący przekaz, nowatorski obraz – to wszystko nie pozwala zapomnieć o danej produkcji już po kilku tygodniach. Do filmów takich należy The Truman Show, opowieść o mieszkańcu idealnego niemal amerykańskiego miasteczka, o człowieku, który ma wzorową żonę, wspaniałą pracę, idealne życie. Jest tylko jeden problem – to wszystko nie jest prawdziwe, a on wcale nie zdaje sobie z tego sprawy.

Zapraszam do lektury pierwszej dzisiejszego wieczoru recenzji - napisanego przez Olę omówienia Dziewczyny o siedmiu imionach.