Azzarello, Bermejo i inni w Subiektywnie

Jakoś tak się utarło w przypadku komiksu amerykańskiego, że nieodzownym elementem konwencji superbohaterskiej są superzłoczyńcy – dziwni, potężni, groźni, szokujący, czasem groteskowi, czy wręcz zabawni. Stanowią oni w pewnym sensie raisons d'être dla trykociarzy ratujących świat przez ich niecnymi knowaniami. Wraz z nastaniem najpierw Brązowej, a następnie Współczesnej (zwanej czasem Mroczną) ery komiksu, dokonało się jednak wyraźne przewartościowanie klasycznych ról herosa i złoczyńcy – twórcy zaczęli coraz śmielej zadawać pytania o to, czy bohaterzy to faktycznie nieskalani obrońcy ludzkości, a ich przeciwnicy są jedynie aspołecznymi, szalonymi jednostkami targającymi się na zastany świat czy to w porywie bezmyślnej żądzy zniszczenia, czy w dążeniu do władzy, wiedzy, pieniędzy, itd...

Dalszego ciągu najnowszego omówienia Macieja szukajcie tutaj. Warto!