Michael Crummey

Na dobry początek wylądowaliśmy na Nowej Fundlandii, bowiem na pierwsze 7 pytań odpowiedział nam Michael Crummey, autor powieści „Dostatek” wydanej przed gdańskie wydawnictwo „Wiatr od morza”.

Michael Crummey to urodzony właśnie na Nowej Fundlandii kanadyjski autor kilku tomików poetyckich i trzech powieści, z których jak na razie tylko „ Dostatek” został przetłumaczony na język polski.

Książka doczekała się nominacji do International IMPAC Dublin Literary Award 2011 oraz nagród: Commonwealth Writers' Prize dla regionu Karaibów i Kanady 2010 oraz Canadian Authors' Association Literary Award for Fiction 2010.

Pytanie pierwsze. Dzieła jakich autorów mógłby Pan wskazać jako swoją inspirację?

M. C. Z początku interesowali mnie głównie poeci, zwłaszcza kanadyjscy. Na studiach skończyłem sporo kursów z literatury kanadyjskiej. Kiedy byłem młodszy, ogromy wpływ miał na mnie Al Purdy. To był zły wpływ. Nikt nie pisze tak, jak Al. To nie przypadek. Przed trzydziestką napisałem sporo beznadziejnych wierszy w stylu Ala Purdy.

Z poetów jeszcze... Irving Layton, Leonard Cohen. Z miejscowych: Nowofundlandczyk John Steffler. Urodził się w Ontario, ale co tam. Świetny poeta. Oczywiście, ogromny wpływ wywarła na mnie Margaret Atwood. Również Don McKay, Bronwen Wallace.

A co beletrystyki, to na przykład... Bardzo ważny był dla mnie David Adams Richards. Dalej: Mavis Gallant, Alice Munro.

Oczywiście Michael Ondaatje. Jego The Collected Works of Billy the Kid to dla mnie jedna z książek wszech czasów.

Twórcy, którzy wywierają na mnie wpływ, ciągle się zmieniają.

Ostatnio bardzo ważny jest dla mnie Cormac McCarthy. Pod pewnymi względami ma na mnie zły wpływ, trochę jak niegdyś Al Purdy.

Oczywiście Márquez. „Dostatek” by nie powstał, gdyby nie „Sto lat samotności”. Sporo motywów podkradłem prosto z tej powieści.

Pytanie drugie. Ile czasu zajęło Panu pisanie „Dostatku”?

 M. C. Co do tego, ile zajęło mi pisanie Dostatku od początku do końca, to trudno dokładnie określić „początek”. Od chwili, gdy usiadłem i zacząłem robić pierwsze zapiski, do momentu zakończenia wstępnej wersji minęły chyba ze dwa lata. Potem czekał mnie jeszcze rok pracy z redaktorami.

Pytanie trzecie. Wielu młodych ludzi marzy o tym, by gdy dorosną, zostać policjantem czy nawet supermanem. Kim chciał Pan być w wieku lat pięciu, dziesięciu i piętnastu?

M. C. Nie pamiętam wiele z tego, jak postrzegałem świat jako dziecko. Jestem przekonany, że Kiedy miałem pięć lat, chciałem być policjantem, strażakiem lub kimś jeszcze, ale

Koniecznie bohaterem. W wieku lat dziesięciu marzyłem już, by grać zawodowo w hokeja.

Nim ukończyłem lat piętnaście, zapomniałem o wszystkich ambicjach. Wciąż nie wiem, kim chciałbym być, kiedy dorosnę.

Pytanie czwarte. Powiedzmy, że jest Pan Bogiem. Czy skazałby Pan ludzi na rzeczywistość opisaną w „Dostatku”?

 M. C. Być Bogiem – to byłoby niezłe utrapienie. Wyobrażacie sobie, jak ciężko by było dopilnować, żeby wszystko kręciło się jak trzeba? Zapewne zawaliłbym sprawę i wpakował ludzi w podobne bagno jak to opisane w „Dostatku”. Ale przynajmniej potrafiłbym ładnie za to przeprosić.

 Pytanie piąte. Którą z powieści Marqueza chciałby Pan schować i mieć tylko dla siebie? Brzmi kusząco?

 M. C. Tak naprawdę w moim biurze, w dobrze ukrytym sejfie, schowałem nieznaną powieść Marqueza.

Nikt poza mną jej jeszcze nie czytał, ani nawet nie widział. Jej tytuł brzmi... no nie, tego też nie mogę zdradzić. Wystarczy, że powiem, że to książka. Najlepsza książka, jaką kiedykolwiek napisano.

Pytanie szóste. Czy miał Pan w ręku polskie wydanie „Dostatku”? Naprawdę ładnie pachnie. Czy widział Pan okładkę?

 M. C. Bardzo podoba mi się okładka. Nie posiadam jeszcze własnego egzemplarza polskiego wydania, ale naprawdę chciałbym sprawdzić, jak pachnie. Czekoladą? Piwem? Soloną wołowiną? Intrygujące...

Pytanie siódme.  Czy byłby Pan w stanie streścić „Dostatek” w stu słowach? Zmienić tę powieść w banalnego drabla?

 M. C. Zawsze mam kłopot ze streszczeniem Dostatku. To zwariowana książka. Naprawdę trudno cokolwiek o niej powiedzieć ot tak, w kilku zdaniach. Gdy ktoś mnie pyta, o czym jest ta powieść, zawsze mówię: „O folklorze Nowej Fundlandii”. Nowofundlandzka kultura opiera się na przekazach ustnych. Obejmuje około 350 lat. To naprawdę potężna skarbnica opowieści. Zamysł był taki: postanowiłem wyszukać najbardziej dziwaczne, niewiarygodne historie z Nowej Fundlandii i upchnąć je w jedną powieść. I mniej więcej tego dokonałem

Pytał: Rafał Sala

Tłumaczenie: Michał Alenowicz, Aleksandra Brożek

Fot. Katrina Afonso