Co z oczu...

Autor: 
Ocena: 
5.2
Average: 5.2 (5 votes)
Było zwyczajne sobotnie popołudnie. George, jak zwykle, wybrał się na ryby, a teraz napawał się ciszą i spokojem. Mógł pozwolić myślom swobodnie wędrować, co w zasadzie cieszyło go bardziej niż możliwość złowienia kilku ryb. Tego popołudnia jednak ciszę zakłócił głos, który zdawał się dobiegać znikąd.
– Dzień dobry. Słyszysz mnie?
George rozejrzał się, ale nikogo nie dostrzegł.
– Słyszę, ale nie widzę – odparł. – Gdzie jesteś?
– Stoję tuż za tobą. Nie widzisz mnie, ponieważ biorę udział w eksperymencie dotyczącym niewidzialności. Najwyraźniej się powiódł.
– Naprawdę? Cóż, to brzmi ciekawie, ale czemu zdecydowałeś się do mnie odezwać? Usłyszenie twojego głosu psuje efekt niewidzialności. Zachowaj milczenie, a pozostaniesz naprawdę niewidzialny.
– Masz rację, ale na tym etapie tylko eksperymentuję. Dobrze jest usłyszeć jakąś opinię.
– Rozumiem, ale w tej chwili nie możemy debatować o eksperymencie. Nasza rozmowa może odstraszyć ryby.
Niewidzialny człowiek zadał jeszcze kilka pytań, ale George udawał, że go nie słyszy, mając nadzieję, że tamten sobie pójdzie. Najwyraźniej nie miał takiego zamiaru. Kiedy niewidzialny człowiek próbował zwrócić na siebie uwagę, klepiąc George’a w ramię, ten zmienił pozycję. Niewidzialny mężczyzna poślizgnął się na trawie i jak długi wpadł do wody. Teraz było pewne, że ryby poszukają sobie spokojniejszego miejsca. George był wściekły.
– Pomóż mi! – krzyknął mężczyzna. Albo nie potrafił pływać, albo z powodu zimna trudno mu było utrzymać się na powierzchni i wdrapać z powrotem na brzeg.
– Nie widzę cię – odpowiedział zgodnie z prawdą George, mimo że rozpryskiwana woda wskazywała wyraźnie, w którym miejscu znajduje się mężczyzna.
– Ale słyszysz mnie?! – krzyknął rozpaczliwie nieznajomy.
– Znowu psujesz efekt – odpowiedział George.
– Nie czas na żarty! – zawył mężczyzna. – Tonę!
– Dobrze – odparł George. – Pomogę ci. – Tak czy inaczej wszystkie ryby i tak już się wyniosły. Niestety w tej chwili nie miał pojęcia, gdzie jest mężczyzna. Na wodzie nie było widać żadnego poruszenia, a tylko ono mogło mu wskazać położenie nieznajomego.
– Gdzie jesteś? – zapytał George. Brak odpowiedzi. Czy mężczyznę zniósł prąd, czy też pokonała go niska temperatura wody? A może poszedł za jego radą i postanowił się nie odzywać? Niewidzialność rzeczywiście miała swoje wady.
George ponownie usiadł. Znów zapadła cisza. Możliwe, że wkrótce pojawią się ryby. Czy to wszystko zdarzyło się naprawdę? Potrząsnął głową. Co mógł teraz zrobić? Zadzwonić na policję i powiedzieć im, że utonął tu niewidzialny człowiek? Jak mieliby go znaleźć? Rozejrzał się jeszcze raz i wzruszył ramionami.
Ponownie chwycił wędkę i doszedł do wniosku, że lepiej będzie zapomnieć o całym incydencie. W końcu czy nie mówią, że „co z oczu, to z serca”?

Przełożyła Aleksandra Brożek-Sala

Odpowiedzi

interesująco napisane