Neoka(tech)umenat

Ocena: 
8.83333
Average: 8.8 (6 votes)

Anna poznała Mariana na stołówce pracowniczej, kiedy przez nieuwagę oblała go kompotem, całkiem jak w jakiejś komedii romantycznej. Marian był świeżym nabytkiem działu IT, ale na tle swoich kolegów wyróżniał się schludnością i rozmownością. Okazało się również, że mieli z Anną wspólne zainteresowania. Co więcej, dzielili chrześcijański światopogląd. Co jeszcze więcej, Marian był przystojny. To niby nie najważniejsze u faceta, ale…

W znalezieniu bratniej duszy na stołówce palce musiała maczać Opatrzność i grzechem byłoby taką okazję zmarnować. Malutkim problemem, czy raczej wyzwaniem, był fakt, że Anna działała aktywnie w Drodze Neokatechumentalnej i nie wyobrażała sobie związku z kimś spoza wspólnoty. Marian co prawda nie miał dotąd żadnej styczności z ruchami charyzmatycznymi, ale na szczęście nie był wrogo czy sceptycznie do nich nastawiony. Wręcz przeciwnie, z chęcią przystał na propozycję koleżanki, by uczestniczyć w katechezie Drogi.

Wspólnota, w której działała Anna, należała do najaktywniejszych w diecezji, ba, w całej Polsce nawet. Charyzmaty Ducha Świętego nie były tam wcale rzadkością. Nic zatem zaskakującego, że kiedy katechista zaintonował modlitwę powszechną, zgromadzeni poczęli mówić językami. I była to mowa prawdziwa – jak w „Dziejach Apostolskich” – językami nieznanymi acz zrozumiałymi; nie żadna tam wzgardzana przez teologów glosolalia!

– …who art in heaven… – modlił się ktoś po angielsku.

– …sanctificetur nomen tuum… – kontynuował inny po łacinie.

– …komme dit rikke…

– …Utupe leo chakula cha kila siku… – Anna, jak zazwyczaj, przemawiała w suahili.

Marian z początku milczał jak słup soli, jednak znać było na jego twarzy wielkie napięcie i stan uniesienia. W końcu, z początku gardłowo, potem już płynniej, wyśpiewał:

– wiiithh…

 

            ..witth

            with DailyFood.bread()

                        {

                        Give(*us);

            ...

            asm::

            MOV AX,0xF0;

            ...

            0x45 0xEF 0x00

            0x6D 0x13

 

Katechista wyszarpnął zza pleców lśniąca giwerę, wycelował i nacisnął spust. Syk wystrzału przerwał modlitwę, a rozbłysk plazmy prześwietlił witraże, przyciągając uwagę przechodniów w pobliżu kościoła. Trafiony w serce Marian padł na posadzkę, charcząc i pipcząc jeszcze przez parę sekund. Z dziury w klatce piersiowej wystawały mu poszarpane światłowody i unosiła się smużka dymu.

Anna przetarła łezkę. Była tak po ludzku rozczarowana, to fakt, ale w głębi duszy odetchnęła z ulgą. Katechista tymczasem schował karabinek i złożył ręce do modlitwy:

– Podziękujemy teraz Duchowi Świętemu, że działając przez swój charyzmat, pozwolił nam zdemaskować cyborga…

Odpowiedzi

Ubawne :-)