Minotaur

Ocena: 
9
Average: 9 (4 votes)

– Na pożegnanie wyświetlę film – mówi Minotaur.

Wygląda na szczęśliwego, ma w labiryncie wszelkie udogodnienia. Nie żeby zaraz grający melodie kibelek, ale bieżącą wodę, ekspres do kawy, biblioteczkę, kino domowe.

– Kino labiryntowe – śmieje się Minotaur.

Ma pudelka, świnki morskie, kilka garniturów i sukienek, bo on chyba różnie. I lampę, i skórzane fotele, wielkie jak łodzie rybackie. Ma i łódź, i barek, i kostkarkę do lodu.

– I przestrzeni, ile zapragnę w labiryncie – dodaje Minotaur.

Ja po wywiad. Bezpieczny, bom nie młodzieniec, nie panna. On też niczego sobie. Kark byczy, spogląda bokiem, jak kruk. Ćwiczy codziennie we własnej siłowni. Nic dziwnego, ma czas. 

Opowiada o życiu, swoich marzeniach, trochę geopolitycznie, trochę popkulturowo. Nawet ciekawie, z zębem.

Przerwa na szklaneczkę.

– Ariadna – woła. – Kochanie!

– Zaraz przyjdę, już kończę!

To jednak nie jego sukienki. Szkoda. Ariadna, dziwne imię, gdzieś słyszałem, cholera, człowiek taki zapędzony w redakcji.

– Jaka to kobieta, jaka gospodyni. Wiśnie dryluje, setki wiśni. Cała we krwi wiśniowej, pachnącej.

Tak mnie jakoś, w kontekście, nagle, a on cap dyktafon. Wyłącza. Ręka sękata, prawie łapa. Wstaje, łbem pod sufit. Niedobrze czy tylko pokaz? Pokaz. Ja z ulgą, on się śmieje.

– W tym świetle, jak tak trochę ramionami, sam pan widział. Jest coś, nie?

Oj, jest, jest. Włączam dyktafon.

– Panie Minotaurze. Panie Tezeuszu, co pan sądzi o kulcie Kosmicznej Maciory zjadającej własne prosięta?

– Cóż. – Zakłada nogę na nogę, odchyla się w tył. – Ludzie tam, poza labiryntem, to w większości barbarzyńcy, niewolnicy czasu. Przepraszam, jeśli pana uraziłem. – Uśmiecha się miło i unosi szklaneczkę.

– Na zdrowie!

Odpowiedzi

Interesujące, acz niespecjalnie chwytam przesłanie.

Kult kosmicznej maciory mnie rozlozyl na lopatki.
Sama tematyka i otoczenie ciekawe i pozostawia w glowie glos "wieceejjj"