Zemsta wzgardzonych

Ocena: 
7.66667
Average: 7.7 (3 votes)

Pierwszym, co dopadało po wejściu do knajpy, był przytłaczający półmrok i gęsta atmosfera. Pomimo sporego wnętrza lokal miał charakterystyczny, klaustrofobiczny nastrój, dany tylko nielicznym barom, noszącym dumne miano „mordowni”. Siedzące przy stolikach postacie wyglądały na przykurzone, zrezygnowane, jakby ich najlepsze dni bezpowrotnie już minęły. W powietrzu unosiły się piksele dymu, a właściciele speluny – Blinky, Pinky, Inky i Clyde – snuli się po sali, zbierając puste butelki, opróżniając popielniczki i donosząc piwo.

W odróżnieniu od powyższego standardu, dziś było nieco inaczej. Gwar podekscytowanych rozmów wypełnił wnętrze, a kufle wędrowały do ust żwawiej niż zazwyczaj.

– A ja wierzę, że to będzie coś. Serio. Do tej pory nikt taki się tutaj nie pojawiał. Wiecie, gość urodzony w innym świecie – wydudnił posępnym basem Sarevok.

– Dupa tam będzie – jeszcze bardziej posępnym basem odparł Bowser, jednak ze względu na ośmiobitową stylistykę zabrzmiało to bardziej jak seria piknięć. – Pewnie wcale nie przyjdzie. A jak przyjdzie, to co powie?

– Nie bądź takim fatalistą, misiu – Lady Arthas pogłaskała po policzku potężną, rozpikselowaną postać.

– Nie mów do mnie misiu. Do cholery, nie widzisz, że jestem smokiem? – wypikał zielony zlepek kwadratów.

– Nikt nie widzi, bo się uparłeś, żeby zostać przy starym wyglądzie. Bardziej przypominasz jakąś żabę. Czemu nie zmienisz grafiki na nową jak wszyscy? – Do grupy posępnych basów dołączył kolejny, tym razem w wykonaniu Scorpiona.

– Bo Mario! – uciął Bowser.

– Nie smok jesteś, tylko świnia – oburzonym, również posępnym basem rzucił Frank Hoorigan. – Gdybym ja miał alternatywną wersję graficzną, to dla takiej kobiety zaimplementowałbym ją bez wahania. – Dwuwymiarowy olbrzym w pancerzu wspomaganym zrobił maślane oczka w kierunku Lady Arthas.

– A właśnie, coś mnie ominęło? Czy w swojej grze Arthas nie był czasem facetem? – zapytał Sarevok.

– Producent się uparł, że ojcobójcy nie może zagrać dziewczyna, więc musiałam nosić charakteryzację – platynowa blondynka wzruszyła ramionami.

– Niepostępowe gnojki. Tak pięknej i utalentowanej kobiety nie wolno traktować w ten sposób – Frank próbował wbijać punkty u wyraźnie niezainteresowanej nim dziewczyny. – Gdybym mógł, to...

– Weź wyluzuj, bo ci żyłka pęknie – przerwał mu Sarevok.

– Spadaj, tylko najpierw zbierz drużynę – odparował Hoorigan.

Atmosfera pomiędzy rozmówcami uległa zagęszczeniu, a pierwszy cios w mordę wisiał w powietrzu. Klasycznie, jak co wieczór. Źli pakerzy po prostu tak mieli. Zanim jednak uniesiono kufle bojowe, na podwyższenie imitujące scenę wkroczyła Paletka do Ponga, prowadząc za sobą chudego faceta w kapturze. W lokalu ucichło. Paletka zaczęła nieśmiało:

– Znacie mnie wszyscy. Jestem Przeciwną Paletką do Ponga. Podobnie jak każdy z was, zapomnianych i porzuconych bohaterów negatywnych, co wieczór topię smutki w piwie...

– Dobra, dobra, starczy tego wstępu, znikaj. Brawa dla gwiazdy wieczoru. – Chudy facet odrzucił kaptur zasłaniający twarz i roześmiał się głośno. – Dla mnie. Jokera!

Przeciwna Paletka do Ponga zeszła ze sceny, a klaun kontynuował.

– Zebraliśmy się tu dziś, bo trzeba zrobić coś z jawną niesprawiedliwością, która nas dotyka. Jesteśmy zabijani, pokonywani i spychani na margines, podczas gdy pozytywni zbierają całą chwałę. Cholerne nietoperze dla przykładu. – Splunął. – I dlatego, choć zrodził mnie komiks, a wersja cyfrowa to tylko jedna z moich twarzy, przyszedłem do was z rozwiązaniem problemu. Tadam. Oklaski proszę.

Nikt nie zaklaskał.

Joker przejechał dłonią po twarzy, wyciągnął pistolet i strzelił do błąkającego się pod sceną Clyda. Duszek padł w kałuży rozpikselowanej krwi.

Brawa natychmiast wypełniły salę.

– Tak lepiej – wyszczerzył się klaun. – Jak już mówiłem, mam rozwiązanie. Zamiast siedzieć tutaj i jęczeć, wykorzystamy dobrodziejstwa Internetu i wrócimy, żeby dokopać tym, którzy zgotowali nam taki los.

– Czyli komu? – wypikał Bowser. – Bohaterom pozytywnym?

– Bohaterom pozytywnym? Nieeee. Dokopiemy graczom – oznajmił Joker, szeroko rozkładając ręce i pochylając się w ukłonie.

W sali zaszemrało.

– Graczom? Niemożliwe. Jak? – Sarevok nie dowierzał.

– Przy czym współcześni gracze spędzają najwięcej czasu? – zapytał Joker.

Zebrani zaczęli dumać. Pierwsza załapała Lady Arthas.

– Gry MMO. LoLe, WoWy i inne.

– Dokładnie! – Klaun wyrzucił w kierunku publiczności garść plastikowych prostokącików. – Czytaj – polecił Scorpionowi, który podniósł jeden z nich.

– RussianGangsta126.

– Teraz ty – wskazał na Bowsera.

– Blak_Dark_Maderfaker.

– I wreszcie ty, mała – skinął ku Lady Arthas.

– Słodka(.)(.)Szesnastka.

–A teraz idźcie w odmęty sieci. Nieście flame, hejt i trolling. Niech was nienawidzą. Niech jęczą z bezsilności i gryzą klawiaturę, przegrywając raz za razem. A gdy zgorzknieją, sami zaczną trollować, hejtować i flamować. Tako rzeczę ja. Prorok! Zemsta jest blisko!

– Joker, Joker, Joker! – skandowanie tłumu wypełniło wnętrze knajpy.

Odpowiedzi

ładne