Jedna chwila

Autor: 
Ocena: 
0
Brak głosów

W jednej chwili niebo nieomal zlało się z morzem, a chmury zaczęły wirować w górę i w dół, jak gdyby niewidoczna boska ręka dotknęła horyzontu.

Patrzył z zachwytem w przestrzeń i podziwiał widok. Mimo nadziei czy wręcz oczekiwań, taka tranzycja była niezwykle rzadka i możliwa wyłącznie w bardzo szczególnych okolicznościach, przy odpowiednim położeniu słońca, księżyca i gwiazd, a do tego bogowie musieli być w dobrym humorze – dzięki tuzinowi młodych byków złożonych na krwawych ołtarzach.

Starał się wycisnąć z tego, co tylko mógł.

Jako ostatni przedstawiciel gatunku był świadkiem i obserwatorem. Został wybrany; był tym, który otworzył drogę. Ten świat był już stary i zmęczony, zużyty, nie odpowiadał już potrzebom jego ludu. Zaczął się starzeć po kryjomu, lecz szybko stało się to widoczne i bolesne, odczuwalne dla ludu, podsycając tylko ich obawy.

Decyzję podjęto wiele lat temu: ustalono dokładny moment w czasie i wybrano ochotnika – jego. Przygotowywał się do tego całe życie: czytał starożytne manuskrypty i analizował interpretacje swoich poprzedników.

W tym jednym, jedynym momencie gdy wszystko znalazło się na właściwym miejscu, pożegnał się ze swoim ludem, opłakując ich odejście, lecz jednocześnie świętując nowy początek na nowym świecie – młodym i pełnym energii.

Nadeszła właściwa chwila. Patrzył z zachwytem, jak ostatnie statki znikły za horyzontem powietrza i wody.

Opuścił ramiona i poczuł, jak ogarnia go poczucie samotności i desperacji. Został sam, ostatni. Jednocześnie wciąż miał nadzieję, gdyż wysoko na niebie dostrzegł statki, które przed chwilą zniknęły za horyzontem.

W tej jednej chwili zrozumiał, że wszystko będzie dobrze, i osiągnął spokój.

 

Przełożyła Magdalena Małek

Odpowiedzi

Serio wybrali ochotnika?

Zastanawiam się, czy kiedy historię tak się ciasno zapakuje, żeby dopiero za trzecim razem można było zrozumieć o co w niej chodzi, bo położenie każdego słowa jest ważne, czy to jeszcze jest literatura, czy już raczej szaradziarstwo. Spodnie na dnie plecaka to nie do końca są spodnie. Strasznie są potem pomięte - tak jak i ta historia.