Wiosenna bajka

Ocena: 
10
Average: 10 (1 vote)

– Zarówno kaczki, jak i ludzie zaczynali poruszać się parami. Pierwszy motyl mignął cytrynową żółcią skrzydełek. Na trawnikach gdzieniegdzie nieśmiało zakwitały kwiaty, powietrze zaś wypełniało się ich zapachem oraz pyłkami zapamiętale rozsiewanymi przez nadrzeczne krzaczory. Dnie stawały się coraz dłuższe, a wraz z nimi dwa łabędzie, jak co wiosny, pasły się na niedalekiej łące. Wszystko wydawało się płynąć utartym szlakiem... wszystko poza jednym. Grupa much od jakiegoś czasu zacierała łapki ze zniecierpliwienia. „Kiedy, ach kiedy” brzęczały do siebie kolejny dzień z rzędu. Te najbardziej uczone i postępowe pobierały próbki powietrza i wody, robiły rozmazy oraz obliczenia, i z rezygnacją potrząsały głowami. Te najstarsze, pamiętające jeszcze czasy sprzed Zimy, twierdziły, że kiedyś było lepiej, bo bez opóźnień i nikt się nie martwił, czy jeszcze dożyje. Nerwowa atmosfera oczekiwania udzielała się każdemu do tego stopnia, że wydawało się, iż cały Fliegenberg opanowany jest przez jedno tylko pragnienie.

Wreszcie, pewnego dnia nie różniącego się specjalnie od innych, jeden z patroli poczuł w powietrzu charakterystyczną woń. Wieść o tym, wraz z wiatrem, niczym lawina rozniosła się po całym miasteczku, skutkując niezwykłym pobudzeniem wśród mieszkańców. Olbrzymie, niekontrolowane, musze gromady wyruszały na pola, by wreszcie zanurzyć się w wytęsknionym deszczu gnojówki.

Ach, cóż to był za dzień, cóż za uczta! Prawdziwy nektar dla podniebienia! Harmonia smaków po prostu!... Jednak – stara mucha przerwała opowieść, uniosła łapkę i powiodła wzrokiem po wpatrzonych w nią muszątkach – każda przyjemność ma swoją cenę! Nierozważne, opite do nieprzytomności muchy całkowicie straciły zdolność do oceny położenia. Kierując się w stronę świateł, miast ku Fliegenbergowi, masowo zaczęły wlatywać na ludzkie drogi... – Nauczyciel ponownie zawiesił głos i dodał cicho: – tego dnia zginęły tysiące naszych przodków... Kroniki podają, że nie było nawet czego zbierać, gdyż jedyne, co zostało, to plamy na szybach i lusterkach oddalających się pojazdów. Dlatego pamiętajcie, drogie dzieci, należy zachować umiar i zdrowy rozsądek! Nawet dla najlepszego gówna nie ma sensu tracić głowy! No, to tyle gwoli przypomnienia, a teraz szeregami w chmury i udajemy się z wycieczką na pola. 

Odpowiedzi

uwielbiam te muszki co zacierają łapki!