Dom na skraju - Kasia Bulicz – Kasprzak

Łagodność z plot twistem

Olga „Issay” Sienkiewicz


Literatura tak zwana „kobieca”, czy też po prostu obyczajowa i skupiająca się na skomplikowanych relacjach międzyludzkich, niesłusznie pokutuje z łatką literatury niemądrej i raczej nietrudnej. Nie jest to oczywiście gatunek dla każdego: być może jego typowa tematyka bardziej przemawia do odbiorców wrażliwszych czy bardziej zainteresowanych zagadką, jaką jest ludzka psychika, a nie sensacyjną akcją czy fantastycznymi konceptami. Czy powieści wpisujące się w nurt obyczajowy są w jakikolwiek sposób gorsze, niż inne? Zdecydowanie nie!

Dom na skraju to z fabularnego punktu widzenia typowa obyczajówka – jedna ulica w spokojnym miasteczku, cała gama bohaterów z rodzinnymi i romantycznymi związkami, sporo tajemnic i niedopowiedzeń. W tle konkurs na najpiękniejszy ogród oraz związane z nim ogrodnicze zacięcie mieszkanek ulicy, nomen omen, Różanej. Czyli w zasadzie to, czego można się spodziewać po większości dostępnych na rynku wydawniczym tekstów oznaczonych etykietką „kobiecych”. Być może faktycznie takie skupienie na tym, kto z kim, dlaczego i kiedy, jest bardziej domeną kobiet – jednak to wcale nie oznacza, że fabuła Domu na skraju jest automatycznie skierowana tylko do nich. Podejrzewam, że niektórzy mężczyźni też mogliby się fantastycznie bawić podczas lektury.

Jak to zwykle w powieściach obyczajowych bywa, fabuła toczy się raczej niespiesznie (bo i do czego się spieszyć?), stopniowo prezentując czytelnikowi wszystkich bohaterów i skomplikowane powiązania, które ich łączą. Co się zdecydowanie chwali, bo autorka stworzyła naprawdę liczną gromadę mieszkańców ulicy Różanej – i, szczerze mówiąc, nie jestem pewna czy nie przesadziła z ich ilością. Łatwo jest się wśród nich pogubić, szczególnie kiedy lekturę traktuje się raczej w kategoriach rozrywki, a nie wyzwania intelektualnego.

Jeśli chodzi właśnie o funkcję rozrywkową, tę Dom na skraju jak najbardziej spełnia: lektura jest szybka i przyjemna, a po pierwszych stu stronach nawet wciągająca. Ja przeznaczyłam sobie na zapoznanie się z tą książką całe przedpołudnie, co było dobrym pomysłem: nie mogłam się od niej oderwać. Obawiałabym się natomiast czytania w tramwaju – zbyt duże ryzyko, że przegapiłabym swój przystanek!
Z dużą radością stwierdzam również, że Bulicz – Kasprzak udało się uniknąć pułapki, w którą wpada wielu autorów obyczajowych, czyli zbyt płaskich postaci. Jej bohaterowie są pełni życia, mają swoje wady i zalety, a czasem nawet potrafią zagrać czytelnikowi na nerwach. Za to należą się autorce duże gratulacje, podobnie jak i za zakończenie powieści. Choć otwarte (czego nie znoszę), zdecydowanie zachęca mnie do oczekiwania na drugi tom cyklu, zapowiedziane już Szlachetne pobudki.

Napisanie powieści obyczajowej w sposób, który nie zanudzi czytelnika, nie zirytuje go zanadto (bo ile można czytać o nieszczęściach i intrygach, mamy ich przecież wystarczająco dużo na co dzień) i jeszcze na dodatek stworzyć postacie, które nie  będą papierowe – to sztuka. Na całe szczęście autorce Domu na skraju udała się ona – a dobrej literatury, szczególnie rodzimej, przecież nigdy dość.

Tytuł: Dom na skraju
Autor: Kasia Bulicz – Kasprzak
Wydawca: Prószyński i S-ka
Data premiery: 17.03.2015
Liczba stron: 416
ISBN: 978-83-7961-177-5