Ciężki poranek

Ocena: 
7
Average: 7 (2 votes)

Droga do pracy była katorgą. Gardło drapało, żołądek szarpał przy każdej dziurze a głowa... szkoda gadać. Wysiadłem z taksówki i chwiejnym krokiem wszedłem do budynku. Dezodorant i guma nie stłumiły odoru przetrawionej whisky. Do tego pociłem się jak świnia. Wywalą mnie jak nic, a przecież dopiero zaczynam.

Jak na złość za drzwiami trafiłem na szefa. Spojrzał, klepnął mnie w ramię, uśmiechnął się i powiedział:

- Idź do bufetu, walnij setkę dla kurażu a potem na salę.

Widząc moją niepewną minę dodał jeszcze:

- Co się dziwisz? To jest sejm, nie takie rzeczy tu widzieliśmy.

Ten Radek to jednak równy gość.

Odpowiedzi

He he...