Kopiarka

Ocena: 
9.4
Average: 9.4 (5 votes)

Kiedy będzie ciemno i nikt nas nie zauważy, włamiemy się do biura. Wjedziemy windą na czwarte piętro, na zmianę chichocząc i udając, że mamy coś bardzo ważnego do zrobienia w biurowcu w samym środku nocy. Wślizgniemy się do środka niczym ninja, przemykając między automatem z napojami a kranem z wodą, aż do kopiarni.

Kopiarnia nazywa się tak, bo stoi tam kopiarka. A jak już się tam dostaniemy, to wypełnimy całe pomieszczenie naszymi kopiami.

Zrobię kopię ciebie w uwodzicielskim nastroju, a ty zrobisz kopię mnie przekonanego o własnej atrakcyjności. Będę robić kopie rozsądne, kapryśne i romantyczne, a twoje będą wrażliwe, komiczne i rozważne.

A jak już będziemy mieć nasze kopie, nigdy nie będziemy samotni. Jak tylko je zrobimy, zrobimy nas, zaczniemy się od siebie różnić. Każde z nas będzie mieć odrobinę inne doświadczenia, poglądy i opinie, więc nigdy nie zapadnie niezręczna cisza.

Będziesz dyskutować o polityce z kapryśnym mną, a ja porozmawiam z rozważną tobą o wyższości Avengersów nad Ligą Sprawiedliwych. Poprowadzimy rozmowy okrągłego stołu o zaletach „Fullmetal Alchemist”, „Gry o Tron” i amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości.

Rano, kiedy klasa proletariacka wróci do pracy ledwie widząc na oczy, zastanie nas wypoczywających w stołówce, całujących się na klatkach schodowych i urządzających wyścigi na krzesłach biurowych wzdłuż korytarza. Otoczymy ich, pochłoniemy i skonsumujemy, niczym wielka fala klonów, aż w końcu będzie nas na tyle dużo, aby pomieścić naszego ducha, ucieleśnić.

Nie powtórzymy fatalnych błędów naszych braci.

Po pierwsze, nie użyjemy klonów do stworzenia nikczemnego imperium galaktycznego. Nasze imperium galaktyczne nie będzie złe.

Po drugie, nie damy się nabrać na klona udającego prawdziwych mnie czy ciebie. Wybierzemy opcję „kopia czarno-biała” na kopiarce, żeby nie było żadnych głupich problemów.

Po  trzecie, nie będziemy robić złych klonów.

Nie będziemy robić kopii z kopii. Nasze kopie, kopie nas samych, będą wystarczająco mądre, żeby tego przestrzegać.

Co więcej, nie będziemy robić kopii pełni złości, samotni, ani przygnębieni. Nie będziemy robić kopii rozdrażnieni, poirytowani, ani złośliwi. Nie pozwolimy, by nasze kopie były zgorzkniałe, sfrustrowane lub przepełnione pychą. I co chyba najważniejsze, nie będziemy robić kopii śpiewając „Baby”, żeby przypadkiem nasze kopie nie pokochały Justina Biebera.

Rankiem rozpędzimy nasze kopie we wszystkie strony świata. Nasza miłość rozleje się po świecie jak niekończący się ocean, aż nie będzie można zamówić herbaty w Indiach czy w Seattle bez natknięcia się na nas.

W końcu przyjdzie taki dzień, rzecz jasna, że ja będę rozdrażniony, a ty złośliwa. Przyjdzie taki dzień, kiedy stłumię twoją ambicję, a ty będziesz mieć mi za złe jej brak. Przyjdzie wiele takich dni, aż w końcu powtórzymy najbardziej zgubny błąd z możliwych.

Kiedy ten dzień nadejdzie, w towarzystwie krzyku, podejrzeń i żalu, będziemy mogli poszukać ukojenia w fakcie, że gdzieś tam, daleko w świecie, istnieje może gdzieś jedna para, jedna para z tych nieskończonych par nas, para, która to przetrwa. Para, która być może ma odrobinę większe poczucie humoru i przekształci każdą kłótnię w niekontrolowany napad śmiechu. Może odrobina więcej romansu, wrażliwości lub kapryśności – i będzie wystarczająco inaczej. Niezależnie od tego, jakiego składnika nam samym brakuje, reakcja nadal trwa, powtarzając się bez końca w laboratorium wielkości całego świata.

W jednym z tych chaotycznych, kompletnie przypadkowych eksperymentów osiągniemy to, o co chodziło. Pełni zazdrości stoimy na brzegu, patrząc jak odpływają, wiedząc, że to nasze ręce przyczyniły się do rozpoczęcia ich podróży. A świadomość, że stworzyliśmy możliwość powstania tej jednej perfekcyjnej i wspaniałej pary sprawia, że wszystko inne, ten cały smutek z nieudanych prób, było tego warte.

Przełożyła Magdalena Małek

Odpowiedzi

mi się :)