Szortal Fiction 2 - PoStoSłowie - antologia stusłówek

Uroki lapidarności

Maciej Musialik


W ostatniej scenie filmu "Most na rzece Kwai" jeden z bohaterów spogląda na krajobraz po bitwie, powtarzając: "szaleństwo... szaleństwo...". Moment ten dobrze oddaje także uczucia osoby, która po raz pierwszy widzi spis treści antologii "Szortal Fiction 2. PoStoSłowie". To już nie solidny zbiór kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu opowiadań, lecz wstrząsająca lista kilkuset tytułów. Jak to możliwe, że wszystkie pomieściły się w jednym tomie? Odpowiedź jest prosta i kryje się w idei, która przewodziła redaktorom przedsięwzięcia: by w jednym miejscu zgromadzić wyłącznie tzw. drabble, czyli teksty liczące sobie ni mniej, ni więcej jak sto słów.

Pomysł wydaje się karkołomny, lecz ludzie związani z portalem Szortal.com mają już za sobą podobne przedsięwzięcie, choć "Szortal Fiction" stawiało na formy na tyle długie, że zmieściło ich się tam "zaledwie" 165. Tutaj mamy więc do czynienia z zaiste onieśmielającym urodzajem. Co się zaś tyczy wrażeń czytelniczych, po pierwszym oszołomieniu dochodzi się do wniosku, że nie taki "drabel" straszny, bo teksty zawarte w zbiorze skutecznie spełniają rolę lekkostrawnych, literackich "pigułek". Ich główna cecha, czyli zwięzłość wypowiedzi, może jednak stanowić jednocześnie zarówno o sile, jak i słabości " PoStoSłowie ", bowiem w sytuacji, w której choćby na dłuższe budowanie klimatu zwyczajnie nie ma w tekście miejsca, na placu boju chwilami pozostaje już tylko literacka zabawa formą i kreatywne układanie klocków w dozwolonych przez zasady ramach, a większość treści to krótki rozbieg przed jak najefektowniejszą pointą. Czy to źle? Trudno powiedzieć - taka już drabblowa specyfika i albo ją zanegujemy, albo przyjmiemy pod strzechy z całym dobrodziejstwem inwentarza.

A jest co przyjmować, bo w obrębie stu słów, które autorzy dostali do dyspozycji, udało się zawrzeć historie o tak różnej wymowie i treści, że szybko zostajemy przyprawieni o kolejny ból głowy. Ze względu na ich rozmiar przez opowiadania sunie się w sprinterskim tempie, a po pochłonięciu kilkunastu pod rząd ma się wrażenie uczestniczenia w szybkiej przejażdżce kolejką, za której oknami migają nam co rusz inne krajobrazy. Jest tu miejsce fantastykę, opowieść obyczajową, społeczną satyrę, czy nawet drabble paradokumentalne. Bywa refleksyjnie, bywa poważnie, często przewrotnie, acz można odnieść wrażenie, iż dominuje podejście stricte humorystyczne. W każdej jednak kategorii można znaleźć miniatury, nad którymi warto się pochylić - są tu zarówno perełki dowcipu, jak i teksty wprawiające w zadumę oraz podziw dla autorów, którzy zwycięsko wybrnęli z narzuconych ograniczeń.

By jednak nie było zbyt różowo, przyznajmy szczerze: "PoStoSłowie" jest książką niebezpieczną. Głównie dlatego, iż piekielnie łatwo ją przedawkować, a gnanie przez kolejne strony grozi wywołaniem przesytu. Z tego względu lektura antologii to zabawa przede wszystkim dla czytelników, którzy z premedytacją potrafią dozować przyjemności. Rzecz o wiele lepiej sprawdza się jako przerywnik pomiędzy innymi tytułami lub jako chwilowa odskocznia od innych zajęć, niż cegła, której nie odłożymy, aż nie dobrniemy do końca. W ilościach hurtowych drabble zlewają się niestety w jedną, nierozróżnialną całość. W głowie zostają nam tylko te najbardziej wyraziste, a o pozostałych albo zapominamy, albo boleśnie uświadamiamy sobie, iż w każdym zbiorze - także tym - zdarzają się lepsze i gorsze momenty. Dlatego "niedzielnym czytelnikom" zalecam cierpliwość i powściągliwość. Ci zaś, którym nieobca jest zabawa formą, eksperymenty literackie i mnogość grzybków w barszczu, powinni być co najmniej zadowoleni.

Tytuł: Szortal Fiction 2 - PoStoSłowie - antologia stusłówek
Autorzy: padnę, zanim wymienię połowę
Wydawnictwo: Solaris
Data wydania: 02-09-2014
Liczba stron: 500
ISBN: 978-83-7590-199-3