Spacerem przez brydż

Ocena: 
6.33333
Average: 6.3 (3 votes)
Obserwował ją zza krzaka. Młoda, zgrabna, samotna spacerowiczka. – Czegóż tu więcej chcieć od życia? Pociągnął dla kurażu łyk samogonu i ruszył jej śladem.

Początkowo trzymał bezpieczny dystans, lecz gdy przeszła przez mostek i skręciła w ciemną alejkę, postanowił przystąpić do dzieła. Minął zakręt i stanął jak wryty. Kobieta stała na środku ścieżki. Będzie łatwiej niż myślał.

– Dama chodzi sama? – zagadnął, sięgając za pazuchę. Poczuł rękojeść i ruszył w kierunku ofiary. Ta stała nieruchomo. Jeszcze krok...

– Bierz go! – Krzyk rozdarł ciszę nocy.

Usłyszał zgrzyt żwiru, sapnięcie i poczuł, jak potężne szczęki rozrywają mu kark.

– As bierze raz – poklepała umorusanego krwią zwierzaka.