Zbawiciel

Ocena: 
7.33333
Average: 7.3 (6 votes)

– Istniejesz… – Podróżnik otarł pot z czoła. – Śmiali się ze mnie, mieli za wariata. A ja znalazłem twoje ustronie w amazońskiej dżungli. Legendy nie kłamały…

– Mój zbawicielu, osiągnąłeś cel, więc wyświadcz mi przysługę. Przez wieki istnienia nauczyłem się nawet mówić – coś trzeba robić… – Feniks nastroszył pióra. – Czekałem, aż ktoś mnie w końcu odszuka.

W miejscu tym żar słońca i duchota mieszały się z tamującym oddech smrodem spalonego mięsa.

– Ten fetor wdycham od wieków – ciągnął ptak. – Niebawem znowu spłonę – zalej wtedy gorejące szczątki wodą. Nasikaj jeszcze na żar – nie zmartwychwstanę. Nie wyobrazisz sobie, jakże szybko takie nieśmiertelne życie staje się śmierdząco nudne…

Odpowiedzi

No właśnie, nieśmiertelność, zwłaszcza taka iteracyjna musi być bardzo męcząca...

...Feniks nauczył się mówić... Zawsze to jakaś dystrakcja w tej nudzie nieśmiertelności, w dodatku ciągle śmierdzącej.
Dziwne, ze do tej pory nikt nie zwrócił uwagi na tę feniksową przypadłość.
Pozdrówka.