Tarło

Ocena: 
7.66667
Average: 7.7 (3 votes)
Emil pojawił się na plaży o zmierzchu, przygotowany tak, jak polecili mu jego koledzy. Miał ze sobą bombonierkę, tratwę skleconą ze związanych sznurkiem patyków i nową płytę popularnej wokalistki, którą dorwał na półce z młodzieżowymi hitami w jakiejś sieciówce.

Wakacje u dziadków nie wyglądały tak jak to sobie wcześniej wyobrażał. Dotąd zawsze był liderem grupy ze względu na swoje wielkomiejskie pochodzenie. Wprowadzał jej członków, głównie chłopaków w jego wieku, w nowe trendy muzyczne i filmowe, czym wyrabiał sobie status kogoś w rodzaju guru. Tym razem został na wstępie zdeklasowany, a wszystko to przez brak seksualnego doświadczenia.

Miał dopiero szesnaście lat i choć erotyka atakowała go zewsząd, nie odczuwał presji. Zupełnie jak w przypadku alkoholu, którego postanowił nie pić, aż do swoich osiemnastych urodzin. Trudno było mu uwierzyć w dumnie deklarowane przez chłopaków historie o ich erotycznych podbojach. Szczególnie, że w ich opowieściach rolę partnerki pełniły syreny.

Na początku myślał, że chcą go wkręcić. Opowiadali jednak swoje historie niezwykle szczegółowo, a kolejne wersje były zgodne w detalach, na których uzgodnienie nigdy by nawet nie wpadli. Jego racjonalne podejście do świata systematycznie traciło swoje mocne podstawy, tym bardziej, że w miasteczku wierzenie w syreny było raczej powszechne. Funkcjonowało swobodnie od wieków obok wiary w Boga, Matkę Boską i innych świętych.

Emil usiadł na brzegu i zanurzył nogi. Obok siebie położył płytę i otwartą bombonierkę. Tratwę z patyków umieścił na wodzie. Zsunął spodenki oraz slipy i położył się na piasku. Zamknął oczy i pozwolił falom zabrać się w odmęty snu. Syreny miały podobno zwyczaj nie pojawiać się, gdy ktoś na nie czekał.

Obudził go dziwny, mlaszczący dźwięk i przyjemne uczucie w kroczu. Podniósł głowę. Miał przed sobą poruszające się w górę i w dół pośladki oraz doskonały widok na damskie części intymne.

Tego się nie spodziewał. Przyszedł tu zaliczyć trzecią bazę, ale nie oczekiwał, że zostanie rozdziewiczony. Nie miał jednak zamiaru narzekać.

Po chwili coś do niego dotarło. W powszechnych przedstawieniach syreny miały tułów kobiety i ogon ryby, co potwierdzały zresztą opowieści chłopaków o pieszczotach, których doznali z rąk syren i widokach, które dane im było uświadczyć. Rybiego ogona jednak w tym przypadku nie było.

– Przepraszam, czy pani jest syreną?

Górna część ciała odwróciła się i na Emila spojrzało wielkie, rybie oko.

Chłopak wrzasnął przerażony, ale rybie to nie przeszkadzało. Jej dolna, kobieca połowa dalej go ujeżdżała.

Emil płakał z rozpaczy. Nie tak wyobrażał sobie swój pierwszy raz. Fizycznie było mu dobrze, to fakt. Dookoła unosił się jednak rybi odór, a sama myśl o tym jak w całości wygląda jego kochanka, przyprawiała go o mdłości.

Położył głowę na piasku i wbił wzrok w gwiazdy, starając się nie myśleć o wciąż dochodzących do jego uszu mlaszczących dźwiękach.

Na szczęście wszystko skończyło się dosyć szybko, jak to często przy pierwszych razach bywa. Oczywiście, początkowe przerażenie i odraza wobec wielkiej rybiej głowy, znacząco zredukowały podniecenie Emila, ale ciało jest ciałem i ma w zwyczaju często zwracać się przeciw swojemu właścicielowi. Nawet ogromnej rybie, która od pasa w dół przypominała kobietę, udało się więc doprowadzić go do finiszu.

Gdy skończyli, pół-ryba zsunęła się z chłopaka i odpychając się nogami od piasku wpełzła z powrotem do wody. Zostawiła nienaruszone pudełko bombonierek i zupełnie zignorowała płytę, która leżała teraz do połowy zakopana. Tylko tratwy nie było.

Emil ubrał się i zostawiając resztę rzeczy na plaży ruszył w kierunku domu. Postanowił nie chwalić się nikomu swoją przygodą i nigdy nie wyjawiać tożsamości swojej pierwszej kochanki. Chłopakom zamierzał sprzedać, trochę zmodyfikowaną wersję ich historii o wyłaniającej się z wody połówce kobiety, górnej oczywiście, która zrobiła mu dobrze i zniknęła pod falami.

W tej chwili nie miał jednak ochoty o tym myśleć. Jedyne czego pragnął, to zapalić papierosa i wypić dużo alkoholu. Pierwszy seks, choćby nie wiadomo jak okropny, zmieniał jednak człowieka. Emil nie miał wcale pewności, że jest to zmiana na lepsze. Specjalnie go to zresztą nie obchodziło. Ciekawiło go tylko jakież to cuda, kryją się w barku, który znajdował się w salonie dziadków.

Odpowiedzi

He, he, rybieudka by się pewnie nieźle uśmiał, czytając tego szorta. Pomysł całkiem fajny i wykonanie przyzwoite :)