Wilq Superbohater. Syfon i papierosy - Bartosz i Tomasz Minkiewiczowie

Rafał Sala

Zasiadłszy przed monitorem, nawet nie miałem pojęcia, jak się zabrać do pisania tej recenzji. Jak ugryźć kawałek tortu, by przekazać jego smak, zapach czy konsystencję. Nie wstydzę się napisać, że recenzuję komiks po raz pierwszy, ale skądinąd mam nadzieję, że nie po raz ostatni. Mam przed sobą komiks, na domiar złego taki, którego głównym atutem ma być specyficzny humor. Zapraszam na recenzję dwudziestego numeru komiksu „WILQ Superbohater – Syfon i papierosy”. Będzie się działo.

Od razu muszę nadmienić, że komiks dostałem razem z plakatem, który co prawda nigdzie nie wisi, ale może z czasem znajdę dla niego miejsce. Przyznam, że świat historyjek obrazkowych jest dla mnie odrobinę tematem tabu, bo niby gdzieś te komiksy się przewijają, ale ja absolutnie do komiksożerców nigdy nie należałem i chyba należeć nie będę. Nie wiem, czy to kwestia innej stylistyki, mojego gustu czy braku jakiejś klepeczki w głowie, która sprawiłaby, że komiks na stałe wszedłby do mojego menu. Na razie na to się nie zapowiada, ale jako przerywnik - czemu nie.

Kto nie zna „WILQ Superbohatera”, ten dowiedzieć się musi, że komiks ukazuje się już od dziesięciu lat, co w jakiś sposób świadczy o całej serii. Nie będę ukrywać, że do czytania zasiadałem z zupełną niewiedzą na temat WILQ, przez co moja opinia jest pierwszofrontowa i świeża. W zeszycie „Syfon i papierosy” możemy przeczytać jedną dłuższą historię oraz kilka króciaków (Szortal powinien się zainteresować). Jeśli chodzi o same rysunki, są one tak proste, że nawet przez chwilę sam przymierzałem się do rysowania. Wydaje się, że to może być wadą, ale czy na pewno? W tym przypadku doskonale pasuje to do treści, które pełne są wulgaryzmów, brutalnych prawd, lumpiarskich morałów i niewyszukanego humoru. Jak się okazało, ta mieszanka, choć byłem przekonany, że nietrafiona, okazała się całkiem przyjemną rozrywką.

Będzie pieprznie i ordynarnie. Wulgarnie i chamsko. Nie od parady na okładce mamy wzmiankę o przeznaczeniu produktu tylko dla osób dorosłych.

W pierwszej historii WILQ musi poradzić sobie z rekinem terroryzującym Opole (oczywiście, najbardziej terroryzuje fragment Odry przepływającej przez miasto). Historia średnio mi się podobała, ale już następne dwie krótkie historyjki były całkiem niezłe i stanowiły miły wstęp do głównej historii.

„Gondor. Pierwszy trop” to opowieść rozgrywająca się na dwóch płaszczyznach. W latach osiemdziesiątych, a druga współcześnie. Obie historie się splatają, ale o tym przeczytacie sami. Zdecydowanie udany epizod z mnóstwem naprawdę zabawnych momentów. Na koniec dostaniemy opowieść „Najlepszy superbohater nieanglojęzyczny”, w której WILQ robi karierę filmową, oraz szorcik „Inwazja rabunkowa z usiłowaniem podbicia”, z którego dowiemy się, jak pokonać Marsjan.

Dwudziesty zeszyt „WILQ Superbhater” jest co prawda moim pierwszym spotkaniem z najbardziej leniwym i najgłośniej przeklinającym bohaterem w dziejach komiksu, ale z czystym sumieniem mogę tę pozycję polecić tym, którzy czasem chcą wyłączyć mózg, podłączyć stare proste oprogramowanie i zagłębić się w otchłani niewyszukanych, choć potrafiących rozbawić do łez żartów. Nie ma tu pięknych rysunków, są za to niespodziewane zwroty akcji, jazda po bandzie i czarny humor, ale taki właśnie jest WILQ Superbohater. Miłego czytania.

Tytuł: Wilq Superbohater. Syfon i papierosy.
Autorzy: Bartosz i Tomasz Minkiewiczowie
Wydawnictwo: BM Vision
Data wydania: 16 maja 2014
Liczba stron: 40 stron A4
Druk: klasyczny, czarno-biały
ISBN: 978-83-933845-3-2