Sklep lalkarza

Ocena: 
6.2
Average: 6.2 (5 votes)

Siedemnastoletnia Weronika chodziła w kółko po tych samych, krętych uliczkach najstarszej dzielnicy miasta, szukając sklepu lalkarza. Miała już tego serdecznie dość. Rude loki, które jeszcze godzinę temu były piękne i puszyste, teraz niemal całkowicie się rozprostowały od panującej dookoła wilgoci, a nieszczęsna grzywka wpadała do jej bursztynowych oczu, drapiąc i irytując. Kiedy nastolatka miała się już poddać, zobaczyła niewielki, przerdzewiały szyld z napisem „Świat lalek Disconsolate”.

Drzwi do sklepu były lekko uchylone. Dziewczyna niepewnie pchnęła je i weszła do środka. Panował tam półmrok. Jedynym źródłem światła, były nikłe promienie słońca, które docierały tu przez zabrudzone szyby. Liczne półki, powieszone gdzie tylko było to możliwe, zapełnione były różnorodnymi, porcelanowymi lalkami ubranymi w najlepsze tiule, aksamity i koronki. Rudowłosa nie mogła oderwać od nich wzroku. Szła powoli w głąb sklepu i zafascynowana przyglądała się lalkom, ich misternie upiętym loczkom, skrojonym sukienkom i słodkim buźkom. Dopiero ciche kliknięcie zamykanych drzwi wyrwało ją z zamyślenia. Przekonana, że to sprzedawca, odwróciła się na pięcie, jednak nikogo nie zobaczyła.

Wystraszona, przełknęła głośno ślinę i zacisnęła drobne dłonie na pasku torebki.

– Halo? Jest tu ktoś? – zapytała, stawiając chwiejne kroki.

Zabawki nie spuszczały z niej spojrzenia szklanych oczu, przekręcając za nią niewielkie głowy.

Nagle coś poruszyło się za kotarą zasłaniającą przejście na tyłach sklepu.

– Przepraszam, ja chciałam… – zaczęła złotooka, podchodząc pewniej do zasłony. Usłyszała ciche szurnięcie. Odgarnęła zakurzony materiał i weszła do następnego pomieszczenia. Różowe usteczka lalek wykrzywił upiorny uśmiech…

Zamarła, gdy zobaczyła, co znajduje się w środku. Przy niewielkich, kawiarnianych stolikach i na zakurzonych, obitych atłasami kanapach siedziały porcelanowe lalki ludzkich rozmiarów. Małe dziewczynki przypominające cherubinki o złotych loczkach, młode panienki z misternymi fryzurami, wszystkie niczym żywe, zastygłe w pół czynności. Spanikowana nastolatka zaczęła się cofać, jednak w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą było przejście, znajdowała się ściana.

Lalki odwróciły głowy w jej stronę i uśmiechnęły się smutno. Bez pośpiechu zaczęły wstawać ze swoich miejsc i sztywno, wręcz mechanicznie iść w stronę przybyłej. Zrozpaczona dziewczyna odwróciła się i zaczęła uderzać pięściami w ścianę, jednak ta stała niewzruszona. Jedna z zabawek, wyglądająca na czteroletnią dziewczynkę, stanęła obok Weroniki i beznamiętnie ścisnęła jej nadgarstek w żelaznym uścisku.

– Nie martw się… To nic nie boli... – odezwał się smutny, dziecięcy głos w głowie rudowłosej.

– Chodź… – szepnął inny.

– To tylko chwila…

– Chodź…

– Potrzebujemy cię…

– Zostaniesz jedną z nas…

– Chodź… chodź… chodź…

Szepty się nasilały. Dziewczyna starała się wyrwać. Krzyczała, wołała o pomoc. Po policzkach spływały jej łzy. Coraz więcej lodowatych, porcelanowych dłoni chwytało ją i ciągnęło. Szarpała się, choć nie miała już sił. Poczuła silny ból głowy. Świat zasnuła ciemność.

***

Nowa lalka zajęła honorowe miejsce w galerii. Siedziała na obitym czerwonym suknem fotelu, w samym środku pokoju. Lewą nogę miała założoną na prawą. Fikuśna sukienka, pełna koronek i falban, odsłaniała skrawek uda. Puszyste, rude loki lśniły w świetle porannego słońca, a małe, podkreślone czerwoną szminką usta pozostawały bez wyrazu.

Smutnymi, szklanymi oczami wpatrywała się w dal. Po policzku spływała jej łza… 

Odpowiedzi

…ale odgrzewany. To już było. Najbardziej kojarzy mi się miniatura animowana "Alma". http://www.youtube.com/watch?v=irbFBgI0jhM

a mi także z manekinem z Silent hill.

Chociaż jak się tak zastanowiłam, to ponad 90 % pomysłów opisywanych teraz, została już wielokroć "wymyślona" i przetworzona w przeszłości. Od czegoś trzeba zacząć i plus za dobre opisanie :)