Koszyczek z pomyłkami

Ocena: 
7.8
Average: 7.8 (5 votes)

–  Mamo, mamo!... –  Krzyk dziecka był przejmujący. Dziewczynka biegła. Na jaskrawo żółtej sukience rosła wielka plama krwi. Pod rozciągliwym materiałem coś gwałtownie się poruszało. Dziki, stłumiony tkaniną syk podsycał wrzask i panikę dziecka.

Terry pochwycił rączkę córeczki i jednym ruchem zdarł z niej sukienkę. Stał przez sekundę, oniemiały ze zdziwienia. Poruszył bezgłośnie wargami i błyskawicznym, sprawnym ruchem oderwał mały, rybi kształt, próbujący wgryźć się w dziewczęcy pępek. Z rozmachem grzmotnął nim o podłogę. Odzyskał głos dopiero wtedy, gdy przyciskał pantoflem dogorywające ciało.

–  Lucy –  krzyknął do żony w kuchni, –  nasza mała znowu pomyliła koszyczki ze święconką w Galaktycznym kościele! Chodź i zobacz, co się wylęgło z obcych jajek w tym roku...