Wielkanoc

Ocena: 
5.25
Average: 5.3 (4 votes)

Kiedy wszystkie koszyczki w kościele zostały pokropione „święconą wodą”, ksiądz pobłogosławił wiernych i udał się w stronę plebanii. Niechętnie to zrobił, gdyż dobrze wiedział, co za przybysz czeka tam za drzwiami. Diabeł siedział na mahoniowym krześle, świdrując spojrzeniem roztrzęsionego księdza.

– Nie pominąłeś żadnego koszyka?! – warknął.

– Żadnego – odparł przerażony kapłan.

– Wobec tego jeszcze tylko wieczorna msza i to miasteczko mamy z głowy – uśmiechnął się diabeł, pokazując księdzu rząd czarnych, spiczastych zębów. Podaj naczynie na wodę święconą.

Ksiądz posłusznie podsunął pusty dzbanek pod włochate nogi czorta. Ten leniwie podniósł  tyłek z siedziska, zsunął spodnie i wyciągnął ogromny penis. Mocz, którym napełniał naczynie, miał ostry, wręcz gryzący zapach. Duchowny odwrócił głowę w drugą stronę, ale nic to nie dało. Chciał stąd uciec, pędzić przed siebie, ale było już za późno. Diabeł miał na niego haka. „Jeżeli nie zrobisz  tego, co każę, twoi parafianie dowiedzą się, że wpychasz swe brudne łapska w majtki ministrantów!”. Ksiądz wiedział, że diabeł nie żartuje. Udowodnił mu to. Strzelił palcami i projektor w kościele zamiast tekstu pieśni wyświetlił na płótnie jego niecne igraszki z ministrantami. „Osz, kurwa!” – wrzasnął wówczas przerażony, jednocześnie śmigając w powietrzu znak krzyża. Zrobię, co rozkażesz.

Diabeł rozkazał, by zamiast wody święconej w naczyniu pojawił się jego mocz. Wszystkie smakołyki z koszyczków miały zostać pokropione tą nieświętą cieczą. „Dopilnuj, aby nie pominąć żadnego smakołyka! Po skończonym zadaniu zniknę tak, jak się pojawiłem.” Co było robić. Demon szczał do naczynia, a ksiądz machał kropidłem, zachlapując twarze oraz przyniesione w koszykach pyszności.

Wiedziony ciekawością, zapytał pana piekieł, o co chodzi z tym całym kropieniem.

„Nie twój zasrany interes!” odburknął diabeł. Po chwili jednak nieco ochłonął i dodał: „Mogę cię zapewnić, że będzie mnóstwo zabawy” – powiedziawszy to, zniknął w kłębie wirującej, czarnej mgły.

 

Pięcioosobowa rodzina Kowalskich zebrała się przy stole, aby skonsumować poświęcone jedzenie. Niemal równocześnie sięgnęli do koszyczka po kolorowe jajeczka. Maleńki Krzysiu jako pierwszy rozłupał skorupkę o blat stołu. Tuż po nim zrobili to wszyscy członkowie rodziny. Nie zdążyli nawet wrzasnąć, kiedy to z rozbitych jajeczek wystrzeliły piekielne węże, zatapiając ostre kły w oczach i szyjach domowników. Wściekłe gady szarpały skórę i rozrywały mięśnie zdezorientowanej rodziny. Kiedy ciała domowników zostały pożarte i znalazły się we wnętrzach oślizgłych gadzin, te zastygły w bezruchu po suto zastawionej wielkanocnej uczcie.

 

Warto dodać, że w każdym mieście i każdej polskiej wiosce diabeł składa wizytę niesfornym księżom. Pamiętajcie o tym, bo niedługo Wielkanoc i któż wie, kto też zechce odwiedzić Waszą lokalną parafię.

Odpowiedzi

Tak się zastanawiam, po co diabłu ogromny penis (no, u incubusa jeszcze rozumiem) zwłaszcza do sikania. Poza tym, tekst ma jeden problem natury fundamentalnej - diabłu przecież nie zależy, by ludzi jakieś potwory pożarły (zwłaszcza na Wielkanoc, gdy są wyspowiadani en masse), ale by ludzi opętać, sprowadzić na złą drogę - co można by było niby opisaną metodą zrobić, ale finał musiałby być inny.

Może aby urządzać orgie z wiedźmami w trakcie sabatów? Inkwizycja miała na to kilka pomysłów :P