Kroki w Nieznane. Almanach fantastyki. Tom 9

Święto fantastyki

Aleksander Kusz


Zaplątałem się w antologie Solarisu, ale cóż zrobić, lubię dobre opowiadania, a takie przede wszystkim dostajemy w ich antologiach. Ostatnio omawiałem „Złoty wiek SF”, „Klasykę rosyjskiej SF”, teraz z racji prawa trzech, omówię Wam najnowszy zbiór pod redakcją Mirka Obarskiego – „Kroki w nieznane 2013”. To już dziewiąty tom po reaktywacji (wcześniej, w latach ’70 było sześć „Jęczmykowych”). Oficjalny tytuł to „Kroki w nieznane – Almanach fantastyki” (znowu dygresja, ja jakoś nie umiem inaczej: ‘Jęczmykowe’ miały podtytuł „Almanach fantastyczno-naukowy” - tu dokładnie widać zmianę pojęć opisujących fantastykę).

Parę lat temu, jak rozmawiałem sobie z KK w Nidzicy o antologiach, których swego czasu Powergraph trochę wydał i powiedziałem, że już teraz (to czerwiec był, bo Festiwal Fantastyki w Nidzicy w czerwcu jest organizowany) czekam na nowe „Kroki w nieznane”, bo to świetne podsumowanie roku, że cały rok czekam na tę antologię, bo jest to dla mnie takie swoiste święto fantastyki. Kasia wtedy odpowiedziała: „A powiedziałeś to Mirkowi? Na pewno się ucieszy.” I ucieszył się, przy okazji porozmawialiśmy o najnowszej antologii, którą wtedy układał. Natomiast ja po powrocie do domu czekałem aż ukaże się nowy zbiór (nie żebym nic innego nie robił, czasami poszedłem do pracy, czasami coś zjadłem, nawet czasami coś innego poczytałem). Ukazał się, jak zwykle w grudniu i zaraz kupiłem (pomimo mojego księgowego nastawienia do kupowania książek - „poczekaj Alek, trochę czasu cię nie zbawi, a za chwilę będziesz miał jakąś promocję”). Przy tej książce nie można czekać na promocję, przecież to święto fantastyki.

Tak było do tego roku, bo niestety zbiór z poprzedniego roku zachwiał moją nieskazitelną wiarą w „Kroki w nieznane”. Zbiór może nie był słaby, ale był przeciętny, taki sobie. Tak więc w tym roku zastanawiałem się, czy była to tylko jednorazowa wpadka, czy, niestety, jest to już niedobra tendencja i w przyszłości nie będzie już na co czekać.

Po tym przydługim wstępie zrozumieliście już pewnie, że na końcu uraczę Was odpowiedzią na to pytanie. Może domyślicie się jej sami wcześniej. Nie wiem, zobaczycie. Mirek po zeszłorocznym dołku napisał, że rok był słaby, że zmieni trochę system wybierania opowiadań: że nie będzie kładł takiego nacisku na nowości z danego roku, ale będzie sięgał głębiej (to znaczy do tyłu, co dziwne, bo jako fantasta powinien mieć taką maszynkę, żeby polecieć w przyszłość, urwać kilka dobrych opowiadań  i nam je przedstawić, nie wiem jakby było z prawami autorskimi nie napisanych jeszcze opowiadań, ale znając Wojtka, to też by pewnie załatwił) i szerzej (to znaczy nie tylko po literaturę anglojęzyczną i rosyjską). Przechodząc już powoli do almanachu*, nie antologii** pamiętajcie! Nie śmieję się. Uważam, że akurat „Kroki w nieznane” zasługują na trochę splendoru. Po sprawdzeniu spisu treści wiedziałem już, że Mirek zmienił system wyboru opowiadań. Mamy opowiadania z różnych lat - najwcześniejsze z lat ’80 (Bułyczow ‘88, Kessel ‘84), najmłodsze z tego i ubiegłego roku (Parker’2012, Sanderson’2012, a Kurzawa’2013). Z reguły są to opowiadania z pierwszej dekady trzeciego tysiąclecia (ale to brzmi, nie?). Mamy też opowiadanie szwedzkiej pisarki Karin Tidbeck (czyli tutaj też plus, mały, bo tylko jedno, ale zawsze coś, zawsze to dobry początek).

Trzynaście opowiadań, pięćset osiemdziesiąt osiem stron, twarda oprawa, okładka jak okładka, w „Krokach” bywały już lepsze, ale i tak lepsza od pierwotnej wersji. Tyle tytułem wstępu. Przejdźmy zatem do almanachu. Przedstawię wszystkie opowiadania, nad niektórymi zatrzymam się dłużej, niektórym poświęcę tylko jedno zdanie.

Zaczynamy od znanego u nas z wydanego ostatnio omnibusa w jakże ulubionej przez nas serii Uczta Wyobraźni („Córka Żelaznego Smoka. Smoki Babel”) – Michaela Swanwicka i jego opowiadania „Martwi”. To opowieść o zombie - bardzo nielubiany przeze mnie temat. Jednak muszę przyznać, że opowiadanie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Nad wyraz nietypowe podejście do tematu zombie, rzekłbym ekonomiczne. Zdziwieni?  To właśnie o tym jak można gospodarczo wykorzystać zombie. Ładnie rozegrany tekst.

Drugie w kolejności to opowiadanie jednego z moich ulubionych autorów fantastyki Kiryła (Kira) Bułyczowa. Uwielbiam „Wielki Guslar”-  humorystyczne, a zarazem ciepłe podejście autora do otaczającej nas rzeczywistości. Lubię także jego książki w ‘poważniejszej tonacji’: „Miasto na górze” i „Białe skrzydła Kopciuszka”. To nie tylko dobrze napisane powieści post-apokaliptyczne, ale także dobrze napisane studium stosunków międzyludzkich w obliczu zagrożenia. Natomiast zaledwie tolerowałem jego powieści o Alicji i, niestety, opowiadanie „Zeznania Oli N.” jest podobne klimatem i formą do cyklu o Alicji. Dla mnie, zwłaszcza na tle innych opowiadań w antologii oraz na tle innych opowiadań Bułyczowa, to porażka. Zaledwie poprawnie. Idealne do zbioru KwN 2012.

Skaczemy sobie ze skrajności w skrajność, bo przechodzimy obecnie do jednej z perełek tego zbioru – opowiadania K. J. Parker „Mapy zostawmy innym”. Poprzednie opowiadanie autora „Błękit i złoto” jakoś mnie nie zachwyciło. Ale po drodze, pomiędzy tymi opowiadaniami była rewelacyjna powieść „Składany nóż”. I właśnie w świecie, w którym toczy się akcja powieści (i z tego, co pamiętam, również akcja poprzedniego opowiadania, ale skoro aż tak mnie nie zachwyciło, to nie pamiętam dokładnie, może sobie przypomnę i teraz mi się bardziej spodoba?) autor umieścił także akcję opowiadania. Bardzo dobry tekst. Jak nie znoszę fantasy, bo uważam, że to forma skostniała, wtórna do bólu i zazwyczaj niepotrzebnie rozwleczona do x tomów, to tacy autorzy jak Parker pokazują, że można wykrzesać z tego gatunku coś więcej. Można poruszać się nowymi ścieżkami i odkryć coś nowego. Bardzo dobre opowiadanie. Naprawdę! Mówi Wam to zaciekły przeciwnik fantasy.

Czwarty tekst jest jednym z krótszych w zbiorze - nieznany mi do tej pory Marc Laidlaw i jego „Lotny”. Opowiadanie zaczyna się tak trochę po chandlerowsku, więc zaraz mi się kontrolna lampka zapaliła (o tym dalej przy innym opowiadaniu), ale potem, na szczęście, zbacza w całkiem inne tereny. Znajdziemy tam podejście do dobra i zła oraz temat opieki nad innym człowiekiem, niekiedy do granic możliwości i poświęcenia. I na dodatek podane jest to wszystko w nastrojowej formie, nie wspominając o bardzo ładnej poincie. Następny plus.

Następnie przechodzimy do kolejnego asa w rękawie Mirka Obarskiego - opowiadania Jonathana Lethema „Szczęśliwy człowiek”. Autor znany u nas z wydawanych przez Zysk i S-ka w latach ’90 w serii Kameleon powieści z ‘pogranicza’. Nie zrobiły jednak wtedy furory. Jedno ze starszych opowiadań ze zbioru, ale zarazem jedno z najlepszych. Piękna, stylowa, wysmakowana opowieść o duszy wędrującej pomiędzy piekłem a ziemią. Rewelacja!

Punkt szósty to opowiadanie Bradley’a Dentona – „Sierżant Chip” - trochę przerysowana, ale dodam od razu, że specjalnie i z dobrym skutkiem historia o psie, który jeździł koleją. Nie, to nie ta opowieść :D, to opowieść o psie, który w wyniku zmian genetycznych myślał i działał jak człowiek. A może inaczej: myślał, przeżywał i odczuwał bardziej i mocniej niż człowiek. Stając przed wyzwaniem zachowywał się tak, jakbyśmy chcieli, żeby zachowywali się ludzie. Przejmujące opowiadania, napisane w odmiennym stylu. Duży plus.

Numer siódmy w zestawieniu to trochę komiksowy tekst Jamesa Alana Gardnera „Broń promieniowa – love story”. Obcy artefakt, młody amerykański chłopak, miłość, dojrzewanie - to wszystko znacie, ale tutaj jest to ładnie opisane w konwencji, nie przerysowane. To opowieść, którą dobrze się czyta.

Następnie przechodzimy do ANJ (Absolutny Numer Jeden) tej antologii. Właśnie widzicie mnie, miłośnika twardej sf, który poci się pisząc te słowa. Numerem jeden almanachu fantastyki „Kroki w nieznane 2013” jest opowiadanie fantasy. Nie dziwota, że za oknem szaleje huragan i inne zjawiska meteorologiczne, po takich słowach, które spłynęły z mojej klawiatury musiało się coś stać. Brandon Sanderson, autor już u nas znany, przede wszystkim z tego, że dokończył za Roberta Jordana jego „Koło czasu”, ale także z jego samodzielnych powieści wydanych przez wydawnictwo Mag, których nie umiałem przeczytać. Natomiast „Nowa dusza cesarza” to majstersztyk. Gdyby pisarze fantasy pisali właśnie takie opowiadanie czy powieści, to byłbym fanem, a nie hejterem fantasy. Tak się pisze, można by im rzec na każdym spotkaniu autorskim. Tak się pisze, powinniście mówić każdemu, który próbuje swoich sił w pisaniu i zaczyna od fantasy, bo to przecież takie łatwe. Pomysł, wykonanie, absolutne, rewelacyjne rzemiosło!

Następnie mamy drugą wizytę w Rosji. „Gołąbek” Julii Zonis to opowieść o różnicach, o świecie przegranych i wygranych, o zmianach, na zewnątrz i w nas. Przedstawicielka młodego pokolenia – Zonis napisała opowieść socjologiczną, tak ulubioną przez nas i przez Rosjan. To opowiadanie gułagowskie, trochę w stylu „Co większych much” Lipki, ale z całkiem inaczej położonymi akcentami. Następny plus.

Dziesiątym daniem jest chyba najtwardsze s-f w zestawie - Greg Kurzawa i jego opowiadanie „Puste przestrzenie”. Nieznany u nas wcześniej autor polskiego pochodzenia napisał krótką opowieść o technologii i nieznanym. Dickowskie, „Cosiowe” i bardzo, bardzo ‘gęste’.

Jedyny rodzynek nie anglo-rosyjski jest zarazem numerem dwa antologii - „ Jagannath” Karin Tidbeck, następna opowieść socjologizująca w treści, ale bardziej w stylu Ursuli K. LeGuin, bardziej kobieca, ale wiecie jak, nie taka delikatno kobieca, ale mocno kobieca, aż z trzewi, jak przeczytacie, będziecie wiedzieć, o co mi chodzi. Naprawdę mocny tekst. Broni się i nie dziwię się, że autorka zbiera pochwały. Oby więcej takich.   

Przedostatnie opowiadanie to druga wpadka antologii. Nie lubię zagrywki ‘chandlerowskiej’ pewnie przekonaliście się jak czytaliście moje omówienie „Osamy” Tidhara. Tutaj mamy podobnie, dobrze napisana opowieść, ładnie rozegrana, ale kurcze, dajcie już spokój temu Chandlerowi! Doczytałem się, że Kessel lubi takie zabawy a’la Kamil Śmiałkowski i jego „Przedwiośnie żywych trupów”. Dobrze wiedzieć, bo mogę przynajmniej omijać z daleka. Nie będę się niepotrzebnie denerwował (tak swoją drogą to dziwne jest, bo zawsze lubiłem zabawę słowem, konstrukcjami, kliszami, aż tutaj jak tego nienawidzę…, starzeję się jak nic).

Almanach zamyka rzemieślnik nad rzemieślnikami – Orson Scott Card z nowelą (druga w zestawie, pierwsze to ANJ „Nowa dusza cesarza”) ze świata Fundacji, świata opisanego przez innego ‘wielkiego fantastycznego’ Isaaca Asimova. Cóż mogę napisać? To, że Card umie pisać musimy przyznać wszyscy, nawet ci, którzy uważają, że rozmienia się na drobne. Umie pisać i jeżeli Card zabiera się za świat Fundacji, to wychodzi to tak, jakbyśmy czytali nowele Asimova. Muszę dodać, że „Fundacja” to właściwie chyba jedyny cykl (mówię o kanonicznym, podstawowym, nie tym dopisanym później) który uznaję, że mógł zostać tak napisany (bo wiecie, że wszystkie cykle to powieści rozdmuchane do niemożliwości, żeby nabić kasę pisarza? Wiecie!). Dobra rzecz, może przekona Was to, że po przeczytaniu noweli mam ochotę kolejny raz wrócić do Fundacji (i tak porównując, Kessela i Carda, bo właściwie obaj bawią się w światy innych pisarzy, cóż mogę napisać? Może Kessel za mocno? Albo za słabo? Nie wiem, ale na pewno wykonanie i pomysł Carda o wiele lepsze).

Podsumowując, naprawdę dobra pozycja, jedno z lepszych „Kroków w nieznane” po reaktywacji. Nie piszę, że jedna z lepszych antologii, bo to byłoby głupie, to jest wiadome samo z siebie. Jeżeli chcecie przeżyć święto fantastyki, tak samo jak ja przeżyłem, to sięgnijcie, naprawdę warto!

autor: różni – antologia opowiadań
tytuł: Kroki w nieznane, tom 9 (po reaktywacji, bo łącznie to już tom 15)
wydawnictwo: Solaris
data wydania: grudzień 2013 r.
liczba stron: 588
ISBN: 978-83-7590-160-3

*Almanach - publikacja periodyczna (najczęściej rocznik) lub jednorazowa, zawierająca zebrane artykuły i informacje dotyczące wielu lub jednej dziedziny życia, nauki, sztuki, np. dane kalendarzowe, fakty historyczne, porady, artykuły z określonej dziedziny nauki lub sztuki, alfabety i języki świata, genealogie, biografie, dane statystyczne, informacje ekonomiczne i polityczne. (Wikipedia)

**Antologia – pojedyncza publikacja albo seria wydawnicza wydana drukiem lub cykl audycji radiowych bądź kolekcja nagrań płytowych itp. - będąca wyborem dzieł lub ich fragmentów, jednego lub wielu autorów, dokonana według określonych zasad, opatrzona tytułem. (Wikipedia)