Fikcyjna postać

Ocena: 
6.6
Average: 6.6 (5 votes)

Przejdą przez próg twego życia. Rozgoszczą się i poczują jak u siebie. Twoja dziewczyna uwierzy im, że jest zbyt atrakcyjna, by prowadzić zwykłe, rodzinne życie. Wyjdą razem, a ty o niczym nie będziesz wiedział.  Ona zburzy wasz szczęśliwy dom i już nie wróci. „Przyjaciel” zaś wróci, by uścisnąć ci życzliwie dłoń i wspierać w trudnych chwilach.

Staniesz się parszywym, wiecznie zalanym skurwysynem. Dawna dziewczyna – o podpuchniętych oczach, okrywająca swoje ciało tanimi ciuchami – będzie wędrować gdzieś po świecie. Z miejsca na miejsce, wyskrobując co rusz to nowe dziecko. Pogubiła się w tych wszystkich kłamstwach. Uwierzyła, że była taka piękna, niepowtarzalna i stworzona do wielkich rzeczy… te dziesięć lat temu. „Przyjaciel” przyniesie ci kolejną butelkę, życzliwie uściśnie dłoń, spojrzy na ciebie z mieszanką pogardy i współczucia. Jak on mógł się tak zmarnować, tak stoczyć? – pomyśli.

W końcu przestaniesz obchodzić kogokolwiek. Twoje miasto straci całkowicie zainteresowanie twoją osobą. A gdzieś tam, będzie życzliwy „przyjaciel”, bogatszy od ciebie o życie, dom rodzinny, pracę, samochód.

***

Teraz mam wrażenie, że jestem tylko fikcyjną postacią, która żywi się własną udręką. Jestem zmęczony samotnością. Nadszedł chyba właściwy czas… Dostrzegam zbliżającą się Śmierć. Idzie wolnym krokiem w moim kierunku, po czym zatrzymuje się przy jednym ze sklepów monopolowych.  Ubrana w czarny płaszcz, rozdaje ataki serca. Podchodzę do niej.

– Poproszę jeden.

– Już się robi. Masz dziesięć minut, by się przygotować.

– Dobrze.

To jest ostatni dzień. Nie mam już nikogo na tym świecie, kto mógłby umieścić mnie głęboko w swej pamięci. Zostali tylko „przyjaciele”, którzy umieszczą mnie głęboko w dupie. Siadam na ulicy i opieram się plecami o ścianę budynku. Mam jeszcze kilka minut. Podchodzi do mnie zalany w sztok Czas. Odziany w brudne i zniszczone ubrania, chwieje się na nogach. Tak się zmarnował…

– Wypijesz?

– Oczywiście – biorę łyk i oddaję butelkę.

 Z czasem sczeznę, myślę sobie i spoglądam na zegarek. Już niedługo. Stracony Czas odchodzi w swoją stronę.

Wpatruję się w nicość.

Odpowiedzi

Dla mnie opowiadanie jest zbytnio wydumane, a sam bohater schematyczny. Moje zdanie.
Pozdrawiam. Napisane jest całkiem sprawnie, jednak niewiele we mnie refleksji po tym tekście.
Pozdrawiam