Z cyklu „Jak zdobywano Dziki Zachód” - Gorączka

Ocena: 
6.375
Average: 6.4 (8 votes)

Jack powtarzał, że nie musimy spisywać umowy, przyjaciołom wystarczy uścisk dłoni.

Jack mówił, że za pożyczone od mojego brata pieniądze powinniśmy kupić sprzęt górniczy i ruszyć ku naszemu własnemu Klondike.

Jack twierdził, że na zachód od Goldtown nie ma wrogich Indian.

Posłuchałem.

Łatwowierność? Tak. Naiwność? Jasne. Głupota? Owszem.

Teraz patrzę na Jacka, który na jedynym ocalałym koniu znika właśnie za wzgórzem z całym naszym złotem. Patrzę na zbliżających się Czejenów, na ich pomalowane twarze, na wzniesione groźnie tomahawki, słucham wojennych okrzyków i myślę sobie: za głupotę zawsze trzeba wcześniej czy później zapłacić.

A ja zaraz poznam gościa, który ustala ceny.

Odpowiedzi

Mało dramatyczne i za bardzo opisowe, a przez to statyczne. W tekście zabrakło dynamiki. Zakończenie sygnalizowane od samego początku - błąd, i to podstawowy. A wszystko to powoduje, że tekst nie wzbudza emocji.Sprawnie napisane, ale nic ponadto.Szkoda.