Z Matejki…

Ocena: 
9
Average: 9 (1 vote)

Patrzę na was od prawie dwustu lat. Siedzę w wygodnym fotelu i patrzę. Staram się nie ruszać, choć po prawdzie, łokcie wsparte na poręczach fotela czasami drętwieją, a czerwone portki wpijają się w zadek. Patrzę, słucham, myślę. Nie mówię nic. Bo co niby miałbym wam powiedzieć? Tak bardzo staram się nie wydawać żadnych dźwięków, że momentami prawie nie oddycham.

Tylko czasami dzwoneczki przy mojej czapce podzwaniają cichutko, kiedy nie wytrzymuję i potrząsam lekko głową. Po trosze z rozbawienia, po trosze ze zdziwienia.

Bo śmieszy mnie, choć to przecież śmiech przez łzy i zdumiewa nieodmiennie, że to wy mnie nazywacie błaznem.

Odpowiedzi

Podoba mi się. Ciekawa perspektywa, choć może tytuł nieco zbyt szybko zdradził kim jest postać, której udzielono głosu. Faktycznie, gdyby się przyjrzeć dokładniej zrezygnowanej pozie i minie wyrażającej zaczątki paniki i boleści, nieciężko uznać to wyobrażenie myśli Stańczyka za jedyne możliwe. Biedny facet, biedne obrazy i pomniki, które nie zawsze zauważamy a one muszą na nas patrzeć i cierpieć w milczeniu. Ciekawa perspektywa.

Jeśli obejrzał dowolną transmisję z obrad Sejmu, to wcale mnie nie dziwi, że mu się ulało.