Apokalipsa wg nie-świętego Piotra

Ocena: 
0
Brak głosów

Oto 10 kwietnia zbiorą się pod pałacem prezydenckim Polacy. Będzie ich tysiąc. Ci, którzy nie przyjdą ─ zostaną uroczyście wykreśleni z Narodu Polskiego. Widząc to, ostatni chętni do pracy Polacy z ulgą wyjadą na Wyspy Brytyjskie. Następnie ONR rzuci się jak kamienie na szaniec i utworzy barykadę. Zespół Macierewicza rozbierze się i uformuje na kształt "Tratwy Meduzy" Gerricault'a. Powrócą z Unii Europejskiej działacze partyjni i wydadzą uczestnikom Dyplomy Prawdziwego Polaka. Jarosław K. włoży żółtą suknię z cyckami na wierzchu i poprowadzi lud na barykadę z leżących onr - owców niczym Wolność na obrazie Delacroix. A kiedy stanie na szczycie ─ wszyscy zaintonują polski hymn. I będzie jeden wielki i natchniony płacz narodowego odrodzenia. Na ten dźwięk Jan Henryk Dąbrowski wstanie z grobu i pogna z Polski do ziemi włoskiej na emigrację. Widząc to pomnik Józefa Poniatowskiego odjedzie galopem do Elstery ale dojedzie tylko do Wisły i utopi się w niej razem z Wandą, co nie chciała Niemca. Niemiec powie, że on też nie chciał, ale nikt go o to nie spyta, bo Ordnung muss sein. Na miejsce księcia Józefa wjedzie triumfalnie Gałczyński na wielorybie. I nikt go nie ruszy, i nie będzie można stawiać w tym miejscu innego pomnika, albowiem wieloryba owego ze spiżu naznaczono jako wieloryba ostatecznego. I będą go witać dzieciątka kwiatami, a Wojsko Polskie da salwę z ostatnich dwunastu naboi artyleryjskich i maszerując czwórkami zapisze się do anarchistów. Polscy lotnicy na wrotach od stodoły odlecą do ciepłych krajów, ale po drodze odlecą im zawiasy od wrót.

Filharmonia Narodowa odda narodowi harmonię i przyłączy się do zespołu Feel. Będą razem na fagotach i obojach grać: Obój to jest nasz ostatni.

Jarosław K. ogłosi się Cesarzem Wszystkich Polaków, po czym ukradnie księżyc i wszelki ślad po nich zaginie. Balcerowicz zacznie głosić konieczność upaństwowienia przemysłu a Donald Tusk upadnie na kolana i upaństwowi Platformę Obywatelską.

Przyjdą Majowie zaprowadzić koniec świata, ale pierwszego Maja pobiją narodowcy za komunizm a trzeciego Maja ─ komuniści za narodowość. I odejdą Majowie w swoją drogę z płaczem i wstydem.

W on czas Leszek Miller zostanie prezesem PiS, głosząc powszechną dekomunizację i sprzedając obligacje dekomunizacyjne. ZUS wypłaci zaległe emerytury i zwróci nadpłacone składki. IPN oświadczy, że według archiwów nie było w Polsce komunistów. Janusz Korwin Mikke przestanie grać w karty, zmieni muszkę na krawat i zacznie gadać z sensem, a przez to moherowym babciom na szybie Radia Maryja objawią się bracia Marks: bóg wojny Karol─Mars i jego brat Snickers. Pomyślą babcie, że to Bóg Ojciec i zaczną się doń modlić. Amber Gold przyniesie zysk akcjonariuszom, a rachunki bankowe zaprocentują i stanie się powszechny dostatek. Wernyhora wyrwie sobie włosy z głowy, krzycząc, że tego nie przewidział.

W ślad za nim lemingi zapłaczą krokodylowymi łzami i dadzą się zjeść krokodylom z warszawskiego zoo. Krokodyle dostaną niestrawności i zaczną czytać Gazetę Wyborczą.

Gazeta Wyborcza zrehabilituje Edwarda Gierka. Poseł Mularczyk pomodli się do plakatu z Barrackiem Obamą.

Wyjdą właściciele fast-foodów i powiedzą, że chcą wyjść na swoje. A chociaż woźny wskaże im swoje wyjście ─ nie przekona ich. I będą żądać ustąpienia rządu i likwidacji Sanepidu. I stawi im czoła rząd, i zapyta wielkim głosem: czegóż chcecie? I rzekną: karmić naród! I poczęstują  rząd swymi hamburgerami, i rząd upadnie, wijąc się w boleściach. I rzekną wówczas właściciele fast-foodów, pokazując swoje fast-budki: bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, a zapłaćcie za wszystko. I wszyscy, którzy zjedzą, takoż upadną, a na koniec owi karmiciele zaczną jeść owoce swego trudu i upadną i oni.

Lech, Czech, Rus i Prus pojawią się w przelocie nad Wisłą oświadczając zgodnie, że nigdy więcej...

A Bolesław Prus powie: kończ waść, wstydu oszczędź.

A wstyd będzie oszczędzał w SKO a potem w PKO dopóki nie nadejdzie inflacja.

Urban wejdzie na Pałac Kultury i będzie udawał ukradziony księżyc. Na ten widok pies Cywil zawyje i najadą nas Wikingowie, bo pomyślą, że to już Ragnarok. I zapanuje chaos, a Duch Boży uniesie się nad wodami, lecz gdy Opatrzność powie: Fiat Lux!, zlecą się doń tylko dilerzy i miłośnicy fiata... i to będzie koniec wszelkiej Opatrzności. I nikt już nie powie "fiat lux!", bo jak widać: nawet w wersji lux ─ fiat to zawodna marka, a poza tym: to wszystko już raz było.

I to będzie koniec zaszłości światowych, a największym cesarzem zostanie cesarz lodów śmietankowych.

Odpowiedzi

jednak wykonanie jest całkowicie niezjadliwe.

Mi się dobrze czytało i miałem wrażenie, że za każdym zakrętem kryje się coś interesującego. I faktycznie tak było. Zabawny tekst z pomysłem, albo pomysłowa zabawa z tekstem. Całkowicie niezjadliwe? Gdybym to ja pisał taki tekst, zrobiłbym to inaczej. Ale ja tu tylko czytam :P
Pozdrawiam autora ;)

Do mnie to w ogóle nie przemawia. Nie bawi mnie, takie nabicie stu tysięcy rzeczy w ciasne ramy szorta.

Szort wymagający skupienia uwagi i wczytania się - wtedy się robi całkiem niezły. Przy pierwszym podejściu zrezygnowałam po paru zdaniach, ale za drugim doceniłam gry słowne (w szczególności spodobał mi się fragment o Majach ;)). Moim zdaniem, dobrze byłoby uprościć/skrócić początek, bo imo to najsłabszy fragment i nie zachęca do wgłębienia się.
No i przyznaję się bez bicia - nie zrozumiałam o co chodzi z cesarzem lodów śmietankowych :( Ktoś wyjaśni?

Początek może i jest najgorszy, ale dalej nie robi się moim zdaniem wiele lepiej ; ) Mam podobne odczucia jak Snow.