Champion

Ocena: 
0
Brak głosów

Andrzej Zimniak

Ilustrował: Krzysztof Trzaska

Champion erotyczny


Rysio champion erotyczny

Wybrał się na zlot do Piczny.

To miasteczko osławione

W herbie wargi ma czerwone

Uśmiechnięte tak radośnie

Że każdemu SERCE rośnie.


W zacnym grodzie rok do roku

Zuchy ćwiczą taniec w kroku

- brazylijskim, w rytmie cha-cha

Każdy robi się na macha.

Panie stoją parytetem

Jedne skrzypce z jednym fletem

Pół na pół i w równej sile

Ćwiczą fuksy i pizdryle.


Jednak esencją spotkania

Atletyczne są zmagania.

Rysio czując wzlot potencji

Wybrał siedem konkurencji

Zrzuca dżinsy, wciąga stringi

Zaczyna od panny Kingi.


Bo sportowcy tak już mają

Że się wspólnie - rozgrzewają.

Panna Kinga pełna werwy

Buzi daje bez prezerwy.

Sypią talk na kijek twardy

Bo idą pograć w bilardy.


Rychu czytał regulamin -

Więc nic nie robi rękami.

Wkracza w akcję z wielką siłą

W sufit strzela żółtą bilą

Grzybek zwala na podłogę

Narusza stołową nogę.

Zgarnia punktów trzy ćwierci

I rusza do panny Helci.


Helcia miota ogórkami:

Mocno ściska je wargami

Potem prze jak przy porodzie

Marząc o pierwszej nagrodzie.

Rysio wchodzi bez rozgrzewki

Miesza w beczce kijem krewkim

Strzela silny serw ogórkiem

I wybija w tarczy - dziurkię.


Potem by podkręcić chęci

Biegnie prosto do Anielci

Co gładkie jak anielica

Tylne pokazuje lica.

Już w pięć sekund ma ochotę

Więc idzie porzucać młotem.

Że w kręceniu doskonały

Młot wyrzucił hen za wały

Trafił w wybieg hodowlany

Zabijając dwa barany.


Tym drobiazgiem niezrażony

Startuje do mera żony

Która funkcje honorowe

Chętnie zmienia na sportowe.

Biorąc loda na gorąco

Czuł że myśli mu się mącą

I że takie lingu-lingu

Na granicy jest dopingu.


Przed nim konkurencje liczne

Także skok o własnej tyczce

Patrzcie: tyczka już się zgina

Wnet wyprysła jak wiklina

Leci Rysio jak wróbelek

Bijąc rekord metrów - czterech.

Przed bejsbolem głaskał Manię

No i wybił dziurę w ścianie

Golf zaliczył dosyć kiepsko

Za mocno tłukąc piłeczką.

Za to Jolka z rudą grzywką

Nie miała nic naprzeciwko

By ją zamiast sztangi rwał -

Rychu dźwignię miał na schwał.


Do partyjki tenisa

Masaż robiła Larisa

Ciało jak perkusja grało

I mecz szedł pięknie

Lecz wtem coś się stało:

- rakieta mięknie!

Choć nawet w siły kryzysie

Ponad metra miała w zwisie.


Zlot się kończy, moi mili

Wszyscy świetnie się bawili

Teraz pora na trofea

W Rysiu słuszna duma wzbiera.

Podąża champion na galę

Aby zgarnąć medale.


Wkrótce wchodzi żona mera

A za nią... jasna cholera!

Trzy kobitki drobne, małe

Wraz zajmują podium całe

Pierwszy champion, tycia myszka

Dziękuje miastu za igrzyska

Salut zaś do mera żony

Robi biustem - umięśnionym.


Rych jest pewien, że do Piczny

Dotarł spisek polityczny

Bo wzwód cycka to ma za mało

Żeby wygrać się udało!

Nie dość tego: Rych kochany

Został zdyskwalifikowany.


Jednak champion niezrażony

Zamawia babskie hormony

Wnet będzie pierwszym na świecie

Mistrzem, co ma organy w komplecie.

A za rok na zlot jubileuszowy

Stawi się na WIELOBÓJ WIELOPŁCIOWY.


Wersja drukowana „Fraszek rubasznych” Andrzeja Zimniaka w bibliofilskim wydaniu, w twardej oprawie, z ilustracjami malarza Krzysztofa Trzaski, do nabycia w księgarniach. Strona autora: http://zimniak.art.pl/