Czasami wszystko idzie nie tak

Ocena: 
10
Average: 10 (1 vote)

– Co to? – zapytała Malwina, odkładając nóż na bok.

– Ziemniak, kochanie. Uprawny – odpowiedziałem z dumą. – Nie bioponiczny.

– Pytam o mięso.

– No… mięso. Kotlet, konkretnie.

– Ale nie sojowy chyba. – Wzięła ledwo co ukrojony kawałek do ust. – Pewnie jakieś nowe kultury, naprawdę pyszne. Podobno we Francji modny jest teraz mamut – powiedziała z pełnymi ustami. Chyba jej smakowało.

Pokręciłem głową, powstrzymując uśmiech, a ona zmarszczyła podejrzliwie brwi.

– Strusina, prawda?

– Nie, kochanie. I tak nie zgadniesz. Po prostu jedz.

Wtedy się domyśliła. Zawsze była bystra, kochana dziewczyna.

Prawdziwe mięso?

Po co miałem kłamać. Skinąłem potwierdzająco.

– Zwariowałeś? Jeśli cię złapią…

Wtedy właśnie zadźwięczał dzwonek do drzwi. Podszedłem do konsoli. Ekran pokazywał mężczyznę w ciemnym płaszczu i kapeluszu. W dłoniach trzymał odznakę.

– Monitoring miejski, proszę otworzyć! – usłyszałem.

– Co się dzieje, kochanie? – zapytała Malwina.

– Proszę otworzyć! Mamy nakaz!

– Jaki nakaz, kochanie? Znowu źle zaparkowałeś? – dopytywała Malwina. – Wiesz, naprawdę pyszne to mięso, jest jeszcze?

Nigdy nie myślałem, że można tak subtelnie wyważyć drzwi. Przez chwilę sądziłem, że ktoś utrącił szpunt od beczki. Dopiero, kiedy przypomniałem sobie, że nie mam żadnej beczki, zrozumiałem, co się dzieje. Było już jednak za późno. Zanim zdążyłem otworzyć usta do protestu, strażnik stał już w drzwiach jadalni, a chwilę później zakładał już kajdanki mojej żonie.

– Czy pan wie, co ta kobieta chciała podać panu na kolację? – zapytał, wskazując palcem na Malwinę.

– Kotlet sojowy – odparłem przytomnie.

– Sojowy? – zdziwił się, znacząco unosząc brew. Sugerował chyba, że ktoś w tym pokoju ma coś na sumieniu.

– Nie chce pan powiedzieć, że moja żona wydała majątek na mięso z monokultur? – musiałem brnąć dalej, skoro już zacząłem.

Malwina popiskiwała cichutko z szeroko otwartymi oczami. Czyżby to już?

– Nomen omen – powiedział chyba raczej bez sensu strażnik.

– Jaki nomen? – zapytałem, mając nadzieję, że nie dostrzegł potu perlącego się na mym czole.

– Omen nomen. Pańska żona popiskuje. – Przyłożył palce pod nos, rozcapierzając je lekko. – Jak szczur popiskuje.

– To niemożliwe – wyjąkałem. Zasługiwałem na Oskara, Bóg wie, że zasługiwałem.

– A jednak. Zupełnie jak szczur – powtórzył i zmarszczył kilka razy nos, popiskując i to wcale nie cichutko. – Jak pani może wiadomo, szczury są pod ochroną. Nie wolno ich łapać.

 – Nie mogę uwierzyć, że potrafiła … – zawiesiłem głos i spojrzałem w jej kierunku. Moja kochana żona. Pewnie nie uwierzy, że chciałem dobrze. Kotlet ze szczura. Z prawdziwego mięsa. To miał być dowód mojej miłości.

– Czasami wszystko idzie nie tak, prawda? – powiedział strażnik do mojej żony, a ona pokiwała głową posłusznie. – To pewnie miał być dowód miłości do męża, prawda? Romantyczna kolacja, prawdziwe mięso, a potem upojna noc.

– Tak, proszę pana – odpowiedziała. Najwyraźniej pigułka posłuszeństwa zaczynała działać. Sto funtów wyrzucone w błoto - miała zapewnić mi upojną noc z moją oziębłą żoną, a nie jej przyznanie się do złapania szczura w londyńskim zaułku. Przecież zaplanowałem wszystko, co dziś w nocy ze mną zrobi! Wszyściutko, zwłaszcza to, czego nigdy sama z siebie zrobić nie chciała!

– Zapomniała pani o monitoringu. My widzimy każdego, proszę pani. Zupełnie każdego. – powiedział strażnik i pociągnął ją za sobą.

Nie powinienem był używać jako kamuflażu jej sukienki i płaszcza. Trzeba było kupić coś w second-handzie.

Czasami wszystko idzie nie tak.

Dobrze, że przynajmniej schowałem jeden kotlet na później.

Odpowiedzi

Świetny szort! Też chciałam ugryźć temat mięsny, ale sobie daruję, bo i tak nie zrobię tego lepiej, niż zostało zrobione tutaj. Gratulacje!

:) dziękuję

Znakomite opowiadanie!
P.S. Czytałem "Konfrontację..." w NF. Też niezłe.

Dobre.

...... stwierdzam, że to sama prawda. Za paręnaście lat będziemy jedli nic innego jak sztuczne smacznie przyprawione gówno. Prawdziwe mięso będzie rarytasem.

Futuryzm 1-sza klasa, forma literacka też.