Człowiek w szarym kapeluszu

Ocena: 
0
Brak głosów

Najbardziej ze wszystkiego Julia bała się zniknąć.

Człowiek w szarym kapeluszu siedział samotnie przy pustym barze, w prawej ręce trzymał na wpół pełną szklaneczkę whiskey. Uśmiechał się. Nie była pewna, czy ten uśmiech był zarezerwowany dla niej.

Usiadła plecami do okna, tak aby nie widzieć tego co wyprawiało się na ulicy. Prawdę mówiąc ulica już dawno zniknęła, a jaki jest sens patrzeć na coś czego nie ma? Pub był przynajmniej odrobinę rzeczywisty. Może nie do końca w jej guście, ale był.

Chciała zamówić drinka, ale nigdzie nie było widać barmana. Mężczyzna przy barze uśmiechnął się powtórnie. Wskazał na butelkę, potem na puste miejsce obok. Miał naprawdę miły uśmiech.

Przez chwilę Julia zastanawiała się czy nie przyjąć zaproszenia – ostatecznie był niczego sobie. Nie, chyba jednak wolała zostać tam, gdzie akurat była.

Szary człowiek uśmiechał się smutno, dopijał swoją whiskey i znikał. Po chwili zaczął znikać również pub.

Julia drżała ze strachu. Najbardziej ze wszystkiego bała się zniknąć.