Inwazja - Michaił Achmanow

Michaił Achmanow – Przybysze z Ciemności: Inwazja

Marek Adamkiewicz

Niedawno powstałe wydawnictwo Almaz jawi się jako twór niezwykle ciekawy na polskim rynku. A jego flagowy projekt – magazyn „SF”, w którym w formie czasopisma ukazują się pełne książki, to rzecz nietuzinkowa i budująca. Przynajmniej biorąc pod uwagę realia, w których jedno z większych pism o tematyce fantastycznej (jakim niewątpliwie było SFFH) niespodziewanie zawiesza działalność. Serce rośnie, że w obliczu tych dosyć pesymistycznych okoliczności, wciąż znajdują się ludzie, mający ochotę podjąć to ryzyko i dać fanom fantastyki powody do radości. Do tej pory na łamach „SF” ukazały się dwie książki: wyczekiwana przez fanów powieść Grzegorza Drukarczyka „Bogowie są śmiertelni” i pierwszy tom „Trylogii Prawdopodobieństwa” autorstwa Nancy Kress. W trzecim numerze pisma dostajemy z kolei pierwszy tom cyklu „Przybysze z Ciemności” - zakrojonej na 10 części rosyjskiej space opery. A jako, że jest to gatunek darzony przeze mnie sympatią, nie mogłem przejść koło książki Achmanowa obojętnie.

Fabuła „Inwazji” przenosi nas do roku 2088. Ludzie w końcu spotykają obcą cywilizację, jednak kontakt nie przebiega tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Już na samym początku powieści, Achmanow pokazuje czytelnikowi kosmiczne starcie pomiędzy okrętem obcych a ziemską flotą, zakończone sromotną porażką Ziemian. Następnie akcja cofa się o parę miesięcy, by przedstawić jak doszło do takich a nie innych wydarzeń. Poznajemy losy podporucznika Pawła Litwina, który w wyniku splotu okoliczności dostaje się na statek obcych i gdy dowiaduje się, że ci nie przybywają w pokoju, zaczyna tak mocno jak tylko jest w stanie uprzykrzać życie przybyszom.

O tym, że „Inwazja” to pierwszy z 10 tomów, dowiedziałem się dopiero trzymając książkę w rękach. Przyznam szczerze, że nieco mnie ta informacja zaniepokoiła, zazwyczaj bowiem wystrzegam się cyklów aż tak długich. Uważam, że w takich przypadkach istnieje duże ryzyko, że nie wszystkie części trzymają równy poziom, a intensywność fabuły rozmywa się w opisach i niepotrzebnie poszerzanych relacjach między bohaterami. Jednak gdy wziąłem się za lekturę, uprzedzenia odpłynęły gdzieś daleko. Bowiem pierwszy tom kosmicznej sagi Achmanowa to rzecz bardzo solidna.

Mocną stroną „Inwazji” jest przedstawienie losów głównego bohatera – podporucznika Pawła Litwina. Jego macierzysta jednostka zostaje zniszczona, a on sam, wraz z dwojgiem kompanów, trafia na frachtowiec należący do bino faata – tak się bowiem nazywają tytułowi „przybysze z ciemności”. Tam podporucznik dowie się więcej o celach obcych i będzie miał okazję czynnie wpłynąć na losy Ziemi, na którą bino faata kierują swój okręt. Tempo jego przygód i ich duża intensywność to jedna z głównych atrakcji „Inwazji”. Perypetie głównego bohatera od czasu, gdy wraz z załogą okrętu „Skowronek” przypadkiem natrafia na statek obcych, z całą pewnością wciągną niejednego czytelnika.

Fabuła powieści skupia się głównie na akcji, jednak potrafi zainteresować czytelnika także innymi rzeczami. Ciekawym zabiegiem jest przedstawienie obcej rasy. Przybysze są wyjątkowo podobni do ludzi, ale jednak różni od nas w niektórych dosyć ważnych szczegółach. Wydaje się, że szansa na porozumienie pomiędzy rasami jest wysoka, ale bino faata mają swoje własne plany i niekoniecznie chcą brać pod uwagę życzenia Ziemian. Potrafią ukrywać swoje prawdziwe zamiary i spiskować równie dobrze jak ludzie. Taki stan rzeczy daje autorowi duże pole do popisu, dzięki temu relacje na linii ludzie – obcy, nabierają sporego kolorytu.

„Inwazję” czyta się bardzo szybko i z niekłamaną satysfakcją. Dzieje się tak głównie dzięki płynnemu stylowi i wyczuciu autora. Mimo, że w paru miejscach dosyć szczegółowo skupia się czy to na politycznej sytuacji na Ziemi, czy na technicznych szczegółach, to takie opisy nie przyćmiewają fabuły i nie straszą nadmierną ilością niestrawnych dla laika szczegółów. Wszystko opisane jest prosto, zwięźle i zrozumiale.

Fakt, że cykl „Przybysze z Ciemności” liczy sobie aż 10 tomów może powodować, iż w czytelniku pojawi się obawa, czy kolejne części będą tak samo udane jak powieść inaugurująca tę serię. Sam zastanawiałem się nad tym na początku lektury, lecz wraz ze zbliżaniem się do końca książki, obawy malały. Lektura „Inwazji” sprawiła, że dałem się wciągnąć przygodzie i z dużym żalem odkładałem książkę, gdy przewróciłem ostatnią stronę. To chyba najlepsza rekomendacja, jaką mógłbym dać. Szkoda tylko, że zgodnie z zapowiedziami wydawniczymi Almazu, na kolejne tomy przyjdzie nam czekać do przyszłego roku. Chętnie zapoznałbym się z kolejnymi perypetiami Pawła Litwina dużo wcześniej.

 8/10

 

Autor: Michaił Achmanow

Tytuł: Przybysze z Ciemności – Inwazja

Tłumaczenie: Agnieszka Chodkowska-Gyurics

Wydawca: Almaz

Data wydania: czerwiec 2012

Liczba stron: 250

ISSN: 2084-1191